Od przegranych wyborów partia osuwa się coraz niżej. I nie tylko sondaże mam tu na myśli. To, że jej notowania utrzymują się na stosunkowo wysokim poziomie nie jest wynikiem skutecznej obrony przed atakami rządu i jego mediów. To raczej efekt braku alternatywy dla bardzo szerokiej części elektoratu. Głosują na PiS - bo muszą. Jednak nawet najbardziej wytrwali mogą nie przetrwać kolejnych prób, na jakie wystawia ich kierownictwo PiS.
Partia w tej chwili nie ma pojęcia czego chce. Najpierw praktycznie przyklepuje Traktat Lizboński, odrzucając pomysł referendum, a następnie rzuca się do, właśnie obserwowanej, walki o „suwerenność" Polski. Fanatycy orzekną oczywiście, iż to zaplanowana taktyka. Ale oni stale odnajdują metodę w tym szaleństwie. Niestety, wygląda jednak na to, że liderzy PiS otrzymali po prostu wyniki badań swojego elektoratu. I to one przekonały partię do nagłej zmiany poglądu na Traktat Lizboński.
Ktoś mógłby zapytać: a dlaczego PiS nie zaplanuje swojej strategii długofalowo, czytając wyniki badań opinii publicznej przed podjęciem określonych działań? I to by było dobre pytanie, na które nie zna odpowiedzi nikt, łącznie z Jarosławem Kaczyńskim.
Typowym przykładem całkowitego braku jakiekolwiek konstruktywnego myślenia w PiS jest podejście tej partii do młodzieży. Tak, pisałem już o tym wielokrotnie, ale trudno nie wspomnieć znów o „planie zdobycia studentów". Wraz z wiadomą wypowiedzią Kaczyńskiego o internautach młodzieżowa kampania PiS uległa zakończeniu.
Czy prezes PiS obraził internatów? Moim zdaniem nie - dla wielu z nich życie to faktycznie tylko piwo i porno. Podobnie jak studenci to rzeczywiście w dużym stopniu dające sobą w dowolny sposób manipulować cielęta. Ale, niestety, głosów nie zdobywa się mówiąc ludziom, że są idiotami bez własnego życia. Nawet w totalnym debilu trzeba dostrzec inteligenta, za jakiego się uważa. PO tak zrobiła, i proszę - wygrane wybory i 60 procent poparcia kilka miesięcy potem.
Prawo i Sprawiedliwość nie potrafi nawet ludziom schlebiać. Cóż, moralnie to może i godne pochwały, ale jak ktoś chce żyć moralnie to niech idzie do zakonu, a nie w politykę. Obawiam się jednak, iż to nie moralność krępuje wielu polityków PiS, a zwykła głupota. Najgorsze zaś jest to, że ludzie wielokrotnie skompromitowani swoją indolencją od lat idą krok za prezesem. Jeśli Jarosławowi Kaczyńskiemu nie przeszkadza miernota najbliższych współpracowników, to widać bardzo tej cechy u nich potrzebuje.
Pozostaje zadać pytanie: co teraz? Uważam, że już nie będzie dobrze. Wyborcy patriotycznej prawicy mogą zacząć tęsknić do jakiejś nowej partii. Zwłaszcza ci młodsi - a przecież tacy są. Jedyną szansą dla PiS jest obecnie tylko to, by samo stało się tą „nową partią". To jest jeszcze możliwe. Teoretycznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)