Polacy mają jednak szansę. Wyzwolenie ze strony światłego Zachodu nadejdzie - prędzej czy później. Co więcej - Azrael uważa najwyraźniej, że nasz naród zasługuje na otrzymanie „pełni praw" i nie różni się w swoich wielowiekowych tradycjach np. od Szwedów lub Holendrów.
Zupełnie inaczej Azrael ocenia sytuację jeśli chodzi o Tybet, a raczej Chiny, gdyż w swoim wywodzie nie wspomina o etnicznym podłożu konfliktu w Tybecie. Sprowadza wszystko do panującej w Państwie Środka ideologii, jakby skomunizowany konfucjanizm miał być dla buddystów z Tybetu taką samą podstawą wartości jak dla Hanów znad Jangcy.
Otóż zdaniem Azraela żółci ludzie są inni od nas, więc śmieszna jest wiara, iż dla nich też liczą się prawa obywatelskie. Takie, jak na przykład te, zapisane w KPP. Oni tego nie potrzebują, nie rozumieją. Wręcz robi im krzywdę każdy dopominający się, by i oni mogli cieszyć się tymi swobodami, co my.
Wolność osobista dla Chińczyków? A po co? Oni przecież uwielbiają pracować za miskę ryżu od 6 do 22. Prawo do strajków, przepisy BHP, związki zawodowe? Oni tego nie chcą. Durni jesteście, jak myślicie, że skośnoocy mają takie same potrzeby jak my:
Chiny są krajem totalitarnym. Zawsze były, i będą. Trzeba by trochę więcej poznać ich historię, dużo więcej, żeby zrozumieć. To państwo, nawet za czasów Mao - żyło według swojej, wielowiekowej tradycji. I zgodnie ze swoją tradycją cywilizacyjną. Aby to zrozumieć - trzeba by zgłębić - i zrozumieć, co nie jest znów takie trudne - nauki Konfucjusza. I trzeba może przypomnieć, że Tybet przed rokiem 1949, kiedy został zajęty przez Chiny - był państwem teokratycznym, feudalnym i poddany ścisłej kontroli centralnej. (Azrael)
Tak jest, to straszne, gdy nagle ktoś przybywa do innego kraju i chce na nim wymuszać zmiany cywilizacyjne. Np. takie, by nie zabijać ludzi na stadionach, albo by nie równać z ziemią wiosek nie płacących wojsku haraczy. Przecież żółci ludzie tak chcą żyć!
Najgorsze jest to, że nie jeden Azrael tak myśli.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)