- Grzesiu, nie zadawaj głupich pytań, tylko mów o co chodzi?
- Ale to mnie trochę peszy... Wy siedzicie w mroku, zakapturzeni i tylko czuję wasz wzrok na sobie. A ja stoję przed wami jak petent... A przecież jestem wicepremierem!
- Hm, a nie jesteś jak petent? Nie chcesz pomocy za wszelką cenę?
- No, właściwie to chcę...
- Więc się zamknij i mów z czym cię przysłał nasz ukochany przywódca Donald!
- Chodzi o Krzysia. Kazaliście nam go wziąć, a on ciągle jakieś kłopoty sprawia. Pismaki znów wyciągnęły brudy na niego. Właśnie, jak to możliwe w ogóle? Przecież według planu w mediach miała już zapanować miłość! A tu co?
- Spokojnie, Grzesiu, nie unoś się... Więc co z tym Krzysiem?
- No, to ja się pytam: co?! Już o nim napisali, jutro rano to opublikują i do wieczora będą o tym wszędzie mówić!
- Hehe, nie sądzę... Rozwiązanie tego problemu jest proste. Trzeba szybko kogoś aresztować. I, rzecz jasna, poinformować o tym prasę. Zaraz zapomną o Krzysiu.
- To kogo możemy?
- Piotrusia.
- O... To będzie dobre...
- Owszem.
- Ale przecież Piotrusia mieliśmy nie ruszać? Coś się zmieniło?
- Przestaje być użyteczny. Tak jak jego koledzy, zresztą. Można ich rzucać po kolei na żer. Kwitów mamy całe szafy.
- Tak...?
- Tak, i jak będziesz grzeczny, to je dostaniesz... A na razie masz tu listę dla Andrzejka.
- Listę czego?
- Cięć w policji. Dobrze, że zmniejszyliście jej budżet, ale teraz cięcia muszą być wykonane w odpowiedni sposób... Żeby, hehe, wykorzystać potencjał braków.
- Humor dopisuje, widzę.
- No bo jest coraz piękniej, i coraz normalniej, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)