Chiny są często stereotypowo postrzegane jako przede wszystkim niewyczerpane źródło taniej siły roboczej. Ta sytuacja uległa już jednak bardzo szybkiej zmianie. W Chinach ukształtowały się wielkie przedsiębiorstwa, które rozwijają technologie i same dokonują inwestycji poza granicami kraju.
Chińskie korporacje mają dwie główne przewagi nad konkurentami. Po pierwsze w Państwie Środka panuje tak naprawdę dziki kapitalizm, którego epoka na Zachodzie dobiegła kresu na początku XX wieku. Największe firmy mogą robić co chcą z pracownikami i mniejszą konkurencją. Dzięki temu rosną w siłę niezwykle szybko.
Po drugie, chińskie przedsiębiorstwa są w rzeczywistości fragmentami jednej megakorporacji - Komunistycznej Partii Chin. Symbioza biznesu z komunistyczną nomenklaturą jest pełna. Dokonała się poprzez związki rodzinne oraz przyjęcie biznesmenów do Partii. Dużą role odgrywa również charakterystyczny dla Chińczyków zwyczaj tworzenia wokół siebie sieci znajomości.
W ten sposób ukształtował się w Chinach wyjątkowy system - połączenie autorytarnej władzy z gigantycznym potencjałem kapitalistycznej gospodarki. Chińska megakorporacja rozpoczęła, korzystając z osiągnięć globalizacji, uzależniać od siebie słabsze podmioty. Skutki tego możemy właśnie obserwować.
W tym kontekście wierzyć, iż świat zewnętrzny może wymusić na Chinach zmiany jest nawet nie naiwnością, ale głupotą. Dlaczego Chiny miałyby się reformować, jeśli to one właśnie są na drodze do sukcesu? Co więcej, są po prostu krok do przodu przed Zachodem, który najwyraźniej podąża w tym samym kierunku - tylko wolniej.
Konieczność protestu przeciw Chinom nie zamierzam więc motywować tylko względami moralnymi. To pragmatyzm wymaga, by powstrzymać rosnący wpływ Chin, póki to jest jeszcze możliwe. Choćby i kosztem przejściowego kryzysu gospodarczego. Państwa, które nie będą potrafiły wyplatać się z chińskiej sieci zależności, utkną w niej na zawsze.
***
Tybetańczyk aresztowany przez grecką policję podczas protestu w Olimpii krzyczał: „Wy nie zmieniacie Chin! Chiny zmieniają was!"


Komentarze
Pokaż komentarze (19)