Owszem, werbalnie jesteśmy pełni wiary. Jednak religia to nie słowa, a czyny. Katolicyzm ma kilka konkretnych zasad, do których jednak Polacy są niezbyt przywiązani. Jak trafnie, niestety, zauważa lewactwo, nauki darzonego powszechnym kultem Jana Pawła II trafiają w próżnię.
Nie znaczy to, iż Polacy nie wierzą w Boga. Nasze słowiańskie dusze przyciąga mistycyzm chrześcijaństwa, które kiedyś wślizgnęło się w miejsce pogańskich kultów. Nie jesteśmy jednak w stanie wypełniać podstawowych wskazań religii - podobnie zresztą jak inni ludzie.
Nie potrafimy odrzucić katolicyzmu, gdyż za bardzo pociąga nas jego obrzędowość. Duże znaczenie ma też kwestia narodowej tradycji, w którą się stopniowo wplótł. Polacy wykonują więc puste gesty: chcą chowania ateistów w świętej ziemi; łamią się opłatkiem miesiąc po Wigilii; biorą śluby kościelne, by potem je unieważniać; świącą pokarm, mimo iż nigdy nie byli w kościele.
W Polsce wytworzyła się w ten sposób lokalna odmiana chrześcijaństwa - mieszanka autentycznej wiary i efektów socjalizacji. Trudno ją jednak uznawać za fragment Kościoła Powszechnego. Póki żył Jan Paweł II był on łącznikiem między Polską a katolicyzmem. Teraz więzi będą zapewne stopniowo zanikać. Zwłaszcza teraz, gdy Benedykt XVI zaczyna sprawdzać, jak katolicy przestrzegają zasad.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)