Nasi przodkowie walczyli o swoją ojczyznę, ale też o wolność w zniewolonym świecie. Polacy woleli się zbuntować, niż w 1830 iść tłumić powstanie w Belgii. Polacy walczyli we wszystkich rewolucjach Wiosny Ludów i w Komunie Paryskiej. Gdy XIX wiek się kończył mieliśmy opinię niepoprawnych romantyków i bojowników, ale też szacunek świata, który zaczynał rozumieć, że nam po prostu należy się wolność.
XX wiek potraktował nas brutalnie jak żaden naród na świecie, lecz w końcu i tę próbę przetrwaliśmy. Było w nas bowiem coś, co nie pozwalało poddać się przemocy oraz panowaniu obcych.
Dziś jednak, gdy słyszę gdy ci sami ludzie krzyczą „Polska! Polska!", a zaraz potem „Po co pomagać Tybetowi?!", zaczynam wątpić ile w nas zostało tego czegoś, co pozwoliło nam przetrwać trudne stulecia. Tego umiłowania wolność nie pozwalającego godzić się na niesprawiedliwość gdziekolwiek na świecie.
Teraz zwycięża mentalność „byle polska wieś bezpieczna, byle polska wieś spokojna". Owszem, nie oznacza to odcięcia od spraw światowych, ale są interesujące tylko wtedy, gdy dotyczą one jakiegoś wszechświatowego spisku przeciw nam. Na przykład na Salonie24 niektórzy komentatorzy są przekonani, że informacje o zamieszkach w Tybecie są produkowane tylko po to, by odwrócić uwagę opinii publicznej od problemów PO z rządzeniem.
Zadziwia rozmach tego spisku i zaangażowanie w niego oprócz polskich mediów także wszystkich mediów światowych (poza chińskimi). Teraz, gdy pojawiają się doniesienia o kolejnych agresywnych krokach reżimu na Białorusi, dowiemy się zapewne, iż i te wiadomości są fragmentem antypolskiego spisku. A wszelkie akcje pomocy dla prześladowanych działaczy białoruskiej opozycji to strata cennej energii, która mogłaby być użyta w obronie Polski.
Zadziwia również strach i poczucie beznadziei bijące od osób przestrzegających przed „tybetańskim spiskiem" (oraz innymi intrygami). Kiedyś Polacy budowali konspiracyjne struktury, zabijali carów i rzucali wyzwania mocarstwom. Teraz mają kopać okopy na granicy i trwożliwie czekać, aż wróg nas znów ogranie.
Czy zamykanie się we własnym domu i barykadowani drzwi to wolność? Czy odwracanie się od krzywdzonych, bo i nas przecież mogą skrzywdzić (tyle że inni) jest wolnością? A może jest nią trwanie w przekonaniu, iż my i tak nic nie możemy?
***
Chińczycy rozpoczynają dyplomatyczny nacisk na Polskę. Oby Rzeczpospolita pokazała, że jest krajem wolności.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)