- Ależ Wojtek, to przecież zaszczyt... - Jerzy Szmajdziński krzywo uśmiechnął się do swojego nominalnego zwierzchnika. - Pan Tadeusz był przecież pierwszym premierem III RP. To najbardziej doświadczony z całego naszego demokratycznego stadka...
- Ale jest stary i nie ma siły doczołgać się nawet do połowy korytarza! - zezłoszczony przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej poderwał się ze zdyszanego byłego premiera.
Właśnie zakończył się Wyścig na Demokratach - jedna z ulubionych rozrywek polityków SLD. Raz na miesiąc liderzy lewicy ścigali się po korytarzach siedziby partii jeżdżąc na emerytach z Partii Demokratycznej. Niekwestionowaną liderką klasyfikacji ogólnej zawodów o Puchar Rozbrat była Joanna Senyszyn, która dosiadając niewielkiego, ale zwinnego i szybkiego Jana Lityńskiego.
- Ja powinien dostać Onyszkiewicza - dalej narzekał Olejniczek. - Przecież on jest prezesem Demokratów! Prezes na prezesie, tak powinno być!
- Nie! Onyszkiewicz jest mój! - wrzasnął Tadeusz Iwiński, bardzo zadowolony ze swojej drugiej pozycji.
Olejniczak, który zawsze zajmował ostatnie miejsce, rozejrzał się bezradnie.
- To może Bogdan Lis..? Jurku, zamienimy się..? - przymilnym głosem zagadnął Szmajdzińskiego.
- Wojtek, daj spokój. Nie zawsze musisz wygrywać - do dyskusji włączył się Ryszard Kalisz, który ze względów humanitarnych miał zakaz startów i pełnił rolę sędziego. - To co, gadacie dalej, czy jedziecie drugi wyścig?
- Nie będzie więcej wyścigów! Koniec! - Olejniczak tupnął nogą. - Zrywam koalicję z demokratami! Wstawajcie i do domu! - Szef SLD zaczął podrywać z ziemi polityków PD. Ale ci, przerażeni jego słowami, wcale nie chcieli wstawać.
- No co z wami? - zdziwił się Olejniczak - Chcecie dalej biegać jak głupki na czworakach po podłodze? Dalej być naszymi poniżanymi zabawkami?
- Tak, tak! - Onyszkiewicz energicznie pokiwał głową.
- Nie... chyba jednak nie... - Olejniczak odwrócił się i pomaszerował w głąb korytarza. - Jak tu zostaniecie to ciągle będę przegrywał.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)