2. Jestem za to jak najbardziej uprzedzony do osób pragnących koniecznie zmienić mój system wartości. I nie muszą to akurat być homoseksualiści. Zresztą, przecież patrząc na człowieka nie widać (zazwyczaj) od razu jaki rodzaj seksu on preferuje. O mojej postawie wobec kogoś nie decyduje więc to jak go postrzegam jako człowieka. Decydują słowa wypowiedziane przez osobę podlegającą mojej ocenie. I tylko to.
3. Terror stosowany przez gejowskich aktywistów polega na tym, iż odrzucają możliwość krytyki swoich słów. Tym samym stawiają się ponad demokratycznym dyskursem publicznym.
4. Wraz z przybiciem do Polski tzw. „gejów z orędzia" czeka nas zapewne festiwal typowej propagandy homoseksualnych działaczy. Wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę. Nie należy jednak zapomnieć, iż czekające nas dzisiaj wydarzenia zostały sprokurowane przez Jacka Kurskiego i innych pisowskich „geniuszy" od marketingu politycznego.
5. Wystarczy wpisać do graficznej wyszukiwarki google termin „gay marriage", by znaleźć tysiące zdjęć całkiem anonimowych homoseksualnych par. A tymczasem do zilustrowania prezydenckiego orędzia użyto zdjęcia jednego z bardziej znanych gejowskich działaczy. Przpadek? Pech? Głupota? Zapewne wszystko po trochu. Bez wątpienia jednak gdyby Kurski i jego ludzie przyłożyli się choć trochę do pracy mogliby odkryć, iż tego zdjęcia lepiej nie używać. Pozostaje wiec pytanie: ile profesjonalizmu potrzeba, by szykować wystąpienia prezydenta czterdziestomilionowego kraju?
6. Ktoś może rzec, że przecież reakcja mediów była nie do przewidzenia. Czy na pewno? A kto mówi prawie codziennie o spisku mediów? Kto (zwykle całkiem słusznie) spodziewa się po nich wszystkiego najgorszego? Pisałem już o tym wielokrotnie - dla PiS kontakt z mediami jest jak chodzenie po polu minowym. Prawo i Sprawiedliwość musi być ostrożne jak saper. Tymczasem kolejny raz wysadziło się samo poprzez swoją nonszalancję.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)