Stała się rzecz niezwykła. Znicz olimpijski - symbol pokoju i olimpijskich wartości został zgaszony podczas sztafety w Paryżu. - donosi portal gazeta.pl. Stało się więc to, co powinno. Olimpiada w Pekinie nie ma nic wspólnego z pokojem i olimpijskimi wartościami. Ogień z Grecji nigdy nie powinien dotrzeć do Chin.
Żenujący jest już sam fakt, że od samego początku sztafety policje demokratycznych państw pałowały przeciwników autorytarnych chińskich władz, chroniąc propagandowy spektakl. Ponoć w Paryżu bieg przerwali sami policjanci - może okazali się bardziej honorowi od swoich greckich oraz brytyjskich kolegów, nie wspominając już o politykach.
Pozostaje pytanie, skąd biorą się ludzie biegnący w sztafecie, i jakie motywacje nimi kierują. Czy uważają, że zyskają na prestiżu niosąc zbrodniarzom ogień? Otoczeni szpalerem policji? Rozumiem - to mogą być sportowcy, których nie interesuje polityka, ale czy oni nie czują, że po prostu tym razem nie warto brać udziału w sztafecie?
Jedno jest pewne - jak długo olimpijski ogień będzie wędrował po świecie, tak długo nie zazna on spokoju. A to, co miało być triumfem chińskiej propagandy, staje się jej największą klęską. Każdy człowiek potrafiący odróżnić dobro od zła, powinien stanąć na drodze olimpijskiej sztafety.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)