Mam jeden zasadniczy postulat, zaprezentowany już dosyć dawno temu:
...właściciele mediów cynicznie wykorzystują możliwości swoich narzędzi, wpływając na wydarzenia zachodzące w polskiej polityce oraz gospodarce. Tworzą wirtualny świat, którego są jedynymi panami.
Widzieliśmy to podczas krótkiego okresu rządów PiS, gdy media zapalczywie walczyły z rządem, i widzimy to teraz, gdy równie zapalczywie popierają nowy porządek. I nic, po prostu nic, nie mogą na to poradzić ludzie pragnący przeciwstawić się wszechogarniającemu Matrixowi.
A przecież można było cos zrobić, i można nadal. Nie wierze, iż nigdzie nie znajdą się pieniądze oraz ludzie, gotowi zakłócić medialny porządek tak samo, jak PiS zakłócił reguły w polityce. Trzeba tylko chcieć i zdawać sobie sprawę z konieczności takiego kroku.
Niestety zwolennicy innej wizji świata, niż promowana obecnie „polityka miłości" nie rozumieją najwyraźniej, że nie ma innej drogi do zwycięstwa, niż zdobycie ludzkich umysłów przy pomocy mediów.
Namawianie ludzi do bojkotu nic nie da, jeśli nie można im zaproponować alternatywy. To nie czasy komunizmu, gdzie Polacy byli przyzwyczajeni do ciągłego braku, a bojkotowanie „Dziennika Telewizyjnego" nie było niczym trudnym. Obecnie człowiek jest cały czas atakowany informacją. Nie może od niej uciec.
Jeśli chcemy wpłynąć na światopogląd obywateli nie możemy im proponować jedynie rezygnacji z czegoś. Trzeba im dać nowe, ogólnodostępne, niezależne medium. To jest cel, do którego powinni dążyć od dawna prawicowi politycy, a czego nie są w stanie zrobić.
PiS ma ten zasadniczy problem, że kompletnie ignoruje możliwości, które daje biznes. Czy faktycznie każdy bogaty Polak musi uwielbiać PO (lub nią sterować, jak sugerują niektórzy?). I czy PiS nie miałby przedsiębiorcom nic do zaproponowania? Moim zdaniem zarówno minione rządy PiS, jak i obecne rządy PO ukazują, że istnieje możliwość nawiązania dobrych kontaktów PiS z biznesem. A to one właśnie są drogą do stworzenia medialnej alternatywy.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)