- Och, proszę bardzo... Tak myślałem, że ci się spodoba. A kij dobrze leży w ręce?
- Hm... chyba tak... A może już tutaj spróbuję... Możesz mi pomóc go postawić? Tu, w kącie... Dobrze... Teraz kij... Odsuń się, Grzesiu... Aaa! Maaaasz!!
- Świetne uderzenie. Jakby tak dostał, to by się faktycznie rozchorował.
- Szkoda, że to nie prawdziwy...
- Cóż, z prawdziwym też sobie dobrze radzimy.
- Właśnie, z tym naszym górnikiem to było dobre. Tylko słyszałem, że miałeś jakieś własne cele? Co to, jakieś prywatne robótki?
- Nic się przed tobą nie ukryje, Donaldzie... Ano musiałem odwrócić uwagę dziennikarzy od tej przykrej sprawy ze Śląskiem...
- Co za brak zaufania! Czemu nie położyłeś wiary w Miłości?
- A, jakoś tak... Nie chciałem jej rozdrabniać...
- Ale przecież wiesz, że dla ciebie Miłość jest taka sama, jak dla każdego. Już kazałem pozałatwiać wszystko tak, żeby do końca roku była ta... no...
- Abolicja?
- Dokładnie. To już się tak długo cięgnie... Tylu ludzi ma kłopoty... A po co, po co to wszystko?
- No właśnie nie wiem.
- Dlatego pora przestać męczyć tych biednych piłkarzy. Więc i ty nie masz się o co martwić. Poza tym, co ty sobie myślałeś? Że będziesz oskarżony o korupcję? Daj spokój...
- Przepraszam, Donaldzie, że zapomniałem o sile twej Miłości!
- Już dobrze, dobrze... Tylko, żeby mi to było ostatni raz!
- Mam więcej nie korumpować sędziów?
- Co? Nie... Masz więcej we mnie nie wątpić. I w moją Miłość. A teraz podaj mi kij... Acha, zaraz, zapominałbym... Masz tu kartkę od Radka.
- Hm... Ale to po francusku chyba?
- Tak jest. Zadzwonisz jako anonimowe źródło do „Le Monde" i przeczytasz to. Jakoś nie mogą uwierzyć, że Kaczor w Dużym Pałacu jest zły.
- Durne żabojady.
- Właśnie. Dlatego Radek napisał następną kartkę.
- Hm... Widzę, że Radek też się stara...
- Ale nie kupuje mi takich fajnych prezentów. To podaj mi ten kij...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)