Dziś Ryszard Kalisz jest przewodniczącym komisji, która drobiazgowo bada okoliczności śmierci Barbary Blidy. Domaga się zwalniania z obowiązku dotrzymywania tajemnicy prokuratorów. Zamierza przesłuchiwać byłych członków rządu i szefów tajnych służb. Wszystko po to, by udowodnić, że Blida była niewinną ofiarą pisowskiego spisku. Wiadomo - niewinni ludzie często do siebie strzelają na widok policji.
Pozostaje więc pytanie co zrobił Krzysztof Olewnik, skoro organy państwa, z Ryszardem Kaliszem na czele, skazały go straszną śmierć - swoją bezczynnością. Najprawdopodobniej zamordowany mężczyzna zawinił tylko tym, że miał bogatego ojca.
Koncentruję się na postaci Kalisza, bo jego rozbudowana rola w medialnym spektaklu pokazuje jakim absurdem jest komisja ds. śmierci Barbary Blidy. Politycy SLD, do spółki z PO, postanowili pograć trupem samobójczyni, by osiągnąć cel polityczny - pognębić PiS. Ta bezczelna i cyniczna gra zderzyła się obecnie z prawdziwym dramatem ukazującym kształt naszego życia publicznego - zabójstwem Olewnika.
Sprawa Blidy, mimo iż rozdmuchiwana przez polityków i media do niewyobrażalnych rozmiarów, jest stosunkowo prosta - skorumpowana pani polityk spanikowała. Możliwe, że nawet nie chciała się zabić (użyła amunicji ogłuszającej - ale strzelała ze zbyt bliska). Naciski polityczne na śledztwo w sprawie mafii paliwowej zapewne były - lecz kiedy ich nie ma?
Sprawa Olewnika to zupełnie co innego. W końcu złapano i osądzono bezpośrednich sprawców, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że byli oni tylko maleńkimi kawałkami większej układanki. Śmierć porwanego, niestety, też była wyłącznie pojedynczym fragmentem - elementem czyjegoś planu.
W Polsce już nie raz bywało tak, iż ci, którzy nie mają żadnego prawa do sądzenia innych, właśnie to robili. Ryszard Kalisz jest oskarżycielem, bohaterskim obrońcą praworządności. A powinien być - oskarżonym.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)