Rosjanie tłumaczą teksty z wszelkich tytułów. W ich kręgu zainteresowania jest i New York Times, i Rzeczpospolita, i Vanity Fair. Od pewnego czasu śledzą również uważnie Salon24, o czym już niektórzy blogerzy informowali. Zajrzałem więc tam, zaciekawiony, czy do rosyjskiej Sieci trafiły także i moje teksty (przyznam się - powodowała mną próżność). No i, owszem:
http://www.inosmi.ru/translation/240916.html czyli http://rybitzky.salon24.pl/71027,index.html
http://www.inosmi.ru/translation/240835.html czyli http://rybitzky.salon24.pl/70385,index.html
W zasobach insomi.ru jest dużo więcej tekstów z S24. W tej chwili promowany jest wpis Makromana. Przetłumaczono go razem z komentarzami (sic!).
Rozmach projektu Rozpechatu budzi podziw. Nie mogę nawet znaleźć odpowiednika dla insomi.ru. To nie jest tygodnik „Forum". To jest „Forum" razy tysiąc. Zarazem jednak nie można uciec od pytania: po cholerę im to? Bo trudno uwierzyć, iż celem kremlowskiej służby jest tylko dostarczanie obywatelom informacji. Bez wątpienia niektóre teksty (jak chociażby moje) są wykorzystywane by pokazać jak negatywne jest nastawianie polskiej opinii publicznej do Rosji.
Czy więc powinniśmy uważać co piszemy - wiedząc, iż nic nie ujdzie uwadze naszych wschodnich sąsiadów? Może nie powinniśmy dawać im pretekstu do rozkręcania propagandowej machiny? W 2005 roku insomi.ru wykorzystało antyukraiński wpis z forum „Tygodnika Powszechnego", przedstawiając go jako oficjalny tekst polskiego czasopisma.
Nie zdziwię się, jeśli kiedyś to tekst blogera z Salonu24 wywoła dyplomatyczną burzę. Jednak nie możemy pozwolić, by obawy przed Wielkim Bratem napawały nas strachem. Odwrotnie - skoro wiemy, że Rosjanie nas czytają, piszmy dokładnie to, co chcemy im powiedzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (62)