W takiej sytuacji grupka patriotów decyduje się na zamach stanu. Celem jest zmiana systemu politycznego i ograniczenie wpływu na politykę ze strony oligarchów oraz zwykłych zdrajców. Korzystając z poparcia mieszkańców Warszawy, część Sejmu zbiera się pod osłoną wojska i ustanawia nowe przepisy prawa. Głosy sprzeciwu są ignorowane, podobnie jak obowiązujące wcześniej akty prawne.
***
Tak właśnie przyjęto Konstytucję 3 maja. Pod moim wczorajszym wpisem o wydarzeniach z 1791 roku pojawiły się głosy zdziwienia: dlaczego Polacy świętują zamach stanu? - tak jakby formalność działań polskich patriotów miała decydować o ich słuszności.
Otóż - nie! Nie ma żadnego znaczenia czy działania na rzecz narodowego interesu Polski są zgodne z obowiązującym w niej prawem (oczywiście w sytuacjach krańcowych). W 1791 to Małachowski łamał prawo, nie Branicki. A który z nich był zdrajcą? Ludzie „Solidarności" również łamali sporo przepisów ustanowionych przez władze PRL. I nic dziwnego, ze tak robili - bo to prawo szkodziło Polsce.
Czasem zamach stanu jest potrzebny - zwłaszcza wtedy, gdy dotychczasowe reguły są bronione przez zdrajców. Wówczas patriota nie może się wahać - musi łamać zasady, by ustanawiać własne.
W 1992 roku rząd Olszewskiego upadł, bo nie chciał łamać zasad. Zamiast za wszelką cenę przeprowadzić lustrację - poddano się wobec działań jej przeciwników. A trzeba było zaryzykować. Nie zważać na „nocną zmianę", tylko dalej robić swoje. Bo inaczej pozostaje jedynie lamentować przez następne lata.
Patriotyzm wymaga podejmowania ryzyka i ponoszenia odpowiedzialności - jeśli się nie uda. Twórcy Konstytucji 3 maja to wiedzieli - uratowali w ten sposób honor kraju, dali narodowi siłę do dalszej walki o wolność, a sami przeszli do historii jako bohaterowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)