- Tak. Dużo tych ministrów, prawda?
- Owszem. Nie spodziewałem się tego. Niektórych w ogóle nie pamiętam. Ale to bardzo mili ludzie. Każdy mi gratulował świetnego wystąpienia...
- Bo było wspaniałe, Donaldzie! Jak każde twoje przemówienie!
- Szczęśliwy krawat pomógł, ale przyznam ci się, że trochę się denerwowałem. Nie wiedziałem, co zrobić z rękami...
- Mogłeś wziąć coś do potrzymania. Na przykład piłkę. To by świetnie wyglądało, kiedy tak mówiłeś o tych boiskach dla dzieci.
- O, tak! To następnym razem wezmę.
- Następnym razem? To znów będziesz mówił o boiskach?
- No, pewnie tak. A o czym mam mówić?
- Faktycznie...
- Hm, Grzesiu, ale starczy o przemówieniu. Wróćmy do tych ministrów. Skoro jest ich tylu, to tym łatwiej uzbieramy te osiem miliardów. Każdy coś obetnie i już będzie. Musimy mieć tę kasę na te wszystkie podwyżki, które ludziom obiecaliśmy.
- No właśnie! Ja na przykład słyszałem, że w MON zostały dwa miliardy niewykorzystane... To można wojsku zabrać.
- Rzeczywiście Tym bardziej, że Amerykanie chcą nam dać za tarczę dwadzieścia milionów dolarów dla armii. To chyba dużo? Więcej niż dwa miliardy złotych?
- Tak, pewnie, dużo więcej...
- Ale zaraz, zaraz... Grzesiu, przecież ty też jesteś ministrem, prawda?
- No... niby tak.
- To ile ty mi możesz dać pieniędzy?
- Ja...? Ja nie mam... moje ministerstwo nie ma żadnych rezerw. MON ma!
- Och, Grzesiu, każdy coś wrzuca do kapelusza, to i ty musisz... Z pewnością coś się uzbiera.
- Hm, a nie moglibyśmy zrobić jak ten profesorek radził? Ciągle do mnie wydzwania.
- Profesorek miał swoją szansę i jej nie wykorzystał.
- Ale on mówi, że my się boimy przeprowadzać reformy finansów, bo nas ludzie przestaną lubić. Że dlatego musiał zrezygnować.
- Co za brednie! My się niczego nie boimy i nie zabiegamy o poparcie za wszelką cenę!
- Tak mu właśnie zawsze odpowiadam.
- Kiedy będzie trzeba to przeprowadzimy wszelkie reformy. Ale teraz jest bardzo dobrze i nie trzeba wywoływać niepotrzebnych niepokojów w społeczeństwie. Już starczy, że dziennikarze ciągle wygadują o tych podwyżkach cen jedzenia, gazu, prądu, paliwa...
- Tak, to się wymknęło trochę spod kontroli, ale już dzwoniłem do Przyjaciół i widać efekty. Niedługo wszyscy będą wiedzieć, że podwyżki to wina trendów globalnych. Albo PiS.
- I świetnie, Grzesiu! Bo tak przecież jest! Szkoda tylko, że tak trudno nam czasem wytłumaczyć ludziom jaka jest prawda... Ale starajmy się... Z ludźmi trzeba rozmawiać!
- Właśnie... Z „Rzeczpospolitej" znów proszą o wywiad.
- A niech sobie proszą!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)