- Ależ księże biskupie, Kraków był rodzinnym miastem Ojca Świętego!
- Chyba nie Kraków, tylko Wadowice, więc może...
- Przestańcie! Już ustaliliśmy, że serce idzie do Krakowa. Ty możesz dostać... hm... Kość z palca wskazującego prawej ręki.
- Co?! Tylko jedną? Na taką dużą diecezję powinniśmy mieć przynajmniej kilka palców.
- O nie... Co najwyżej trzy. Księża biskupi się zgadzają...? Dobrze, więc proszę zanotować, że trzy kosteczki z dłoni Ojca Świętego zostają przyznane Warszawie.
- A co Gdańskiem?
- I Wrocławiem?
- A Poznań?!
- Proszę o spokój... Mam tu przygotowany plan. Po jednej kosteczce dla każdego arcybiskupstwa. Ponadto kilkadziesiąt kościołów w całym kraju otrzyma fragmenty szat liturgicznych... To chyba sprawiedliwe?
- A co z Jasną Górą?
- Hm... No właśnie... Ojcowie Paulini powiedzieli, że poniżej kości piszczelowej nie zejdą... Ale negocjujemy, może wezmą kość strzałkową...
- Już się trochę gubię w tych wszystkich kościach...
- Spodziewałem się tego, i przyniosłem rysunek... O proszę... To kość strzałkowa...
- Ta jest dalej bardzo duża... O, a ta? Kość...śródstopia.
- Och, nie przesadzajmy. Pamiętajmy o nadzwyczajnym znaczeniu Jasnej Góry zarówno dla narodu, jak i samego Ojca Świętego. Z pewnością cieszyłby się wiedząc, jak wiele go spocznie pod okiem Czarnej Madonny.
- Łagiewniki też były ważne!
- No i będą miały serce!
- Pax, pax!!! Księża biskupi, nie kłóćmy się w tej doniosłej chwili. Ojca Świętego wystarczy dla wszystkich!


Komentarze
Pokaż komentarze (20)