Jeśli rząd nie chce, by szpitale sprzedawano, to przecież może to zastrzec w odpowiednim projekcie ustawy. Na tym przecież właśnie polega kształtowanie prawa w demokratyczny państwie. Czyżby rząd chciał dobrowolnie zrezygnować z takiego rozwiązania? Więc co w zamian? Premier Tusk grzecznie poprosi samorządowców, żeby nie wykorzystywali luk w przepisach, które sam stworzy?
Ciekawe, czy w innych dziedzinach również zostanie zastosowana podobna taktyka. Będą podejmowane działania oparte na wprowadzaniu półśrodków i proszeniu zainteresowanych, by dobrowolnie trzymali się wytycznych rządu. Np. zostanie wprowadzony elektroniczny nadzór nad skazanymi, ale nie zostaną uchwalone odpowiednie przepisy. I co wtedy powie Chlebowski? Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, skazańcy będą mogli robić co chcą.
Albo np. jakieś zmiany w ustawie aborcyjnej: Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, każda kobieta będzie mogła dokonać aborcji.
Wypowiedź Chlebowskiego może być objawem groźnego zjawiska - przekonania, iż sama wola rządzących jest prawem. Politycy Platformy nie zważają na to, iż tworzone przez nich przepisy mogą być interpretowane różnie - ich zdaniem musza być realizowany na sposób jaki sobie wymyślili. Bo przecież to oni, i tylko oni mają rację.
Rzecz jasna, słowa Chlebowskiego mogą znaczyć po prostu tyle, iż nic nie znaczą - Platforma po prostu kłamie i nic nie ma przeciw przyszłej prywatyzacji. Samorządy będą mogły sprzedawać szpitale nie teoretycznie lecz jak najbardziej praktycznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)