Już nigdy nie dowiemy się jakich argumentów używali Piłsudski oraz Wojciechowski. Major Marian Porwit, jedyna osoba, która była z nimi na moście, zmarł dwadzieścia lat temu. Nigdy nie ujawnił prawdy o tym wydarzeniu.
Wiemy jedynie jak rozmowa się zakończyła. Obaj politycy powrócili do swoich oddziałów, a wkrótce potem wybuchły walki. Wkraczające od strony Pragi wojska Piłsudskiego wdarły się do centrum przez most Kierbedzia i zajęły komendę miasta oraz Sztab Generalny i Prezydium rządu na Placu Saskim. Ministrowie, premier i prezydent schronili się w Belwederze, a wierne im oddziały zaczęły organizować obronę okolic Parku Łazienkowskiego. Nie było to jednak łatwe, ponieważ na ulice Warszawy wyległy tysiące ludzi, opowiadające się w większości za zamachowcami.
Starcia o stolicę trwały dwa dni. Niekiedy były bardzo zacięte. Na ulicy Wiejskiej kadeci (którzy wycofali się już z mostu Poniatowskiego) odparli atak piłsudczyków. Szczególnie krwawo walczono o gmach MSW i koszary szwoleżerów. 13 maja obiekty te zostały zdobyte przez wojska rządowe, wzmocnione posiłkami z prowincji. Był to jednak ostatni sukces żołnierzy Wojciechowskiego. Strajk zorganizowany przez PPS sparaliżował transport kolejowy w kraju, odcinając wojskom rządowym dostęp do stolicy. W Warszawie zaczęły zdobywać przewagę siły Piłsudskiego.
14 maja rząd i prezydent musieli opuścić Belweder. Wraz ze swoimi oddziałami wycofali się do Wilanowa, gdzie zostali odcięci przez zamachowców. Prezydent Stanisław Wojciechowski odrzucił projekt ewakuacji do Poznania i kontynuowania walk. Zdecydował się na ustąpienie. Rano 15 maja Polska należała już do Józefa Piłsudskiego. W ciągu trzech dni śmierć poniosło 215 żołnierzy i 164 osoby cywilne.
***
I staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści. - Józef Piłsudski, wywiad dla Kuriera Porannego, 11 maja 1926.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)