Rybitzky Rybitzky
40
BLOG

Związać ręce społeczeństwu

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 51
Pracodawcy zgłosili, a rząd (przynajmniej w osobie Michała Boniego) popiera pomysł znacznego ograniczenia prawa do strajków. By protest pracowników był legalny ma go poprzeć ponad połowa załogi danego zakładu. W przypadku nielegalnego strajku organizujący go związek będzie zmuszony do pokrycia strat, jakie poniesie firma.

Jeśli nowe przepisy zostaną opracowane, a następnie przyjęte znacznie ograniczy to możliwość działania wszystkich związków mniejszych niż OPZZ i „Solidarność". O to zapewne chodzi pracodawcom oraz rządowi. W ostatnim czasie to niewielkie związki w rodzaju „Solidarność'80" sprawiały poważne problemy. A ich działacze okazali się dużo trudniejsi do skorumpowania niż przywódcy dwóch największych związków.

Władze „Solidarności" oraz OPZZ już dawno uwikłali się w biznes i politykę tak głęboko, że wywieranie na nich nacisku nie sprawia żadnych problemów. Tym samym te dwie organizacje pracownicze stały się tak naprawdę mechanizmami służącymi do utrzymywania pracowników w ryzach - a nie do obrony ich praw.

Rzecz jasna, taka sytuacja bardzo odpowiada ludziom władzy oraz biznesu. Zwłaszcza teraz, w czasach powszechnej miłości. Przywódcy największych związków również są zadowoleni. Gwarantując swoim partnerom społeczny spokój, mogą bardzo wiele uzyskać. Oczywiście - dla siebie osobiście, nie dla pracowników.

Nic wiec dziwnego, iż „Solidarność" i OPZZ także popierają projekt zmian. Dla nich małe związki zawodowe stały się niespodziewaną i niewygodną konkurencją. Ich działania rzutowały na stabilność układu - a to negatywnie przekładało się na profity czerpane przez szefów dużych związków.

Jeśli nowe rozwiązania wejdą w życie, przywrócona zostanie normalność (z perspektywy „S" i OPZZ). Można rzec, iż rynek usług dla pracowników zostanie ograniczony - i będzie to tendencja typowa nie tylko dla sfery związków zawodowych.

Charakterystyczną cechą naszego kraju jest bowiem totalna oligarchizacja, uprawiana pod szyldem „ochrony prawa" oraz „profesjonalizmu". Motywy szefów dużych związków zawodowych są dokładnie takie same jak członków korporacji prawniczych lub np. taksówkarskich. Nie chcą konkurencji, która mogłaby zachwiać ich uprzywilejowaną pozycją w danej branży. Dlatego tworzone są kolejne przepisy, w dziwny sposób godzący we wszystkich, poza tymi największymi.

Cel takich działań jest jeden. Maksymalnie ograniczyć wpływ społeczeństwa na gospodarkę oraz sferę publiczną. Czynnik ludzki wprowadza bowiem zawsze dozę niepewności - a to utrudnia spokojne robienie pieniędzy. Obywatelom tłumaczy się więc, iż dla ich dobra ogranicza się konkurencję i oddaje władzę w ręce niewielkiej elity.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka