Pracownicy Muzeum Powstania Warszawskiego natrafili podczas swoich badań na listę członków tzw. „brygady Dirlewangera" - grupy esesmanów rekrutowanych wśród kryminalistów (swoja drogą - czy jest jakaś różnica między esesmanem a kryminalistą?) przez SS-Oberführera Oskara Dirlewangera. Od 4 sierpnia 1944 roku dirlewangerowcy dokonywali masakr bezbronnych cywilów w Warszawie. Zabili dziesiątki tysięcy osób, a ich okrucieństwo przerażało nawet innych Niemców.
Większość ludzi Dirlewangera nigdy nie została ukarana. Komunistycznym polskim władzom nie zależało specjalnie na ściganiu Niemców, którzy dokonywali zbrodni na powstańcach - zapewne dlatego, iż komuniści mordowali powstańców dokładnie tak samo.
Czemu jednak już w wolnej Polsce nikt nie starał się ścigać zabójców? W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych żyło znacznie więcej wojennych przestępców. Polscy politycy woleli jednak szczuć nasze tajne służby na swoich politycznych przeciwników, niż na morderców Polaków.
Teraz mamy ich w garści. Jak donosi „Rzeczpospolita", niemieckie wolontariuszki zweryfikowały już listę esesmanów. Wiadomo, gdzie mieszkają ci, którzy żyją. Już teraz policja powinna pukać do ich drzwi.
Szeroko zakrojona akcja przeciw esesmanom przypomniałaby światu, a zwłaszcza Niemcom, jak wyglądała w Polsce II wojna światowa. Mamy jedną z ostatnich szans, aby pokazać, iż na naszym narodzie również został dokonany Holocaust.
Sam Oscar Dirlewanger został w 1945 roku odnaleziony przez polskich żołnierzy. Przez kilka dni odpłacano mu za popełnione zbrodnie. Nie byłoby źle, gdyby to samo spotkało jego kolegów.
***
Dziś 64 rocznica zdobycia klasztoru Monte Cassino przez oddziały II Korpusu Polskiego. Warto sobie zdać sprawę z tego, iż dla świata Monte Cassino było jedną z najdłuższych bitew II wojny światowej, w której brali udział żołnierze kilkunastu narodowości. Mało kto, nawet wśród historyków, rozumie rolę polskiej armii w tej operacji. Podobnie jak w przypadku postania warszawskiego, jeśli my nie przypomnimy o Polakach na Monte Cassino, to nikt tego nie zrobi.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)