Rybitzky Rybitzky
43
BLOG

Bohater, odc. 7 (Kto tu rządzi?!)

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 4
Generał Marek Dukaj wolnym krokiem pokonywał korytarze rozległego gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zmierzał do gabinetu Grzegorza Stechyna, ale myślami nadal był na zjeździe stowarzyszenia oficerów Ludowego Wojska Polskiego. Miło było spotkać dawno nie widzianych kolegów, a także ostatnich weteranów spod Lenino, Kołobrzegu, Budziszyna oraz Berlina. Wszyscy byli zachwyceni, że teraz będą mogli działać razem, ku chwale służby. Która przecież dla wielu wcale się nie skończyła.

Zabawa na zjeździe była przednia, dlatego też generał Dukaj nadal czuł mdłości. Tego ranka wolałby zostać w łóżku, razem ze swoją młodą przyjaciółką. Niestety, jeszcze przed siódmą rano obudził go telefon od samego ministra. W dodatku wściekłego.

W gabinecie ministra oprócz Stechyna był też Talaryk. Obaj przywitali się z generałem uprzejmie, lecz na tym, jak by rzekł znany chłopski watażka, „wersal się skończył".

- Co to jest?! Co to, k..., jest? - Stechyn machnął Dukajowi przed nosem płachtą gazety. - Po cholerę wywlekaliście sprawę z FBI? Jeszcze się ich ktoś zapyta czemu się zaangażowali w sprawę Sanockiej!

- Jacy, my? - generał wyjął z rąk ministra gazetę i udał, że czyta artykuł na pierwszej stronie. - Tutaj piszą, że informatorem jest ktoś z ABW...

- Nie rób sobie jaj! - wrzasnał Talaryk. - To twój człowiek gadał z Czachowskim! Po co narobiliście tego gnoju?

- Gnoju? - obruszył się Dukaj. - Myślałem, że będziecie zadowoleni. Odciągamy uwagę od Walezego, tak jak było umówione. No, a poza tym, to świetna okazja, żeby pozbyć się w końcu Skalskiego.

- Według premiera, Skalski miał na razie zostać. - Ponieważ nadal stali, Stechyn zbliżył się do generała i spojrzał mu w oczy. - Nie było polecania zaczynania akcji przeciw niemu. Zwłaszcza przy pomocy sprawy Sanockiej. Na tym my możemy bardziej oberwać.

- Cóż, nie jesteśmy członkami Ruchu Obywatelskiego - zimno odrzekł generał. Teraz to on wpił swoje spojrzenie w ministra. Jego stalowoszare oczy błysnęły złowrogo. - Czasem sobie pomagamy. I to wy bardziej korzystacie na tej współpracy. Muszą jednak panowie zrozumieć, że czasem to my decydujemy o rozwoju sytuacji. Więc radzę trochę stonować nastroje.

- Co...?!  - Stechyn cofnął się o krok. - Co ty sobie myślisz, cholerny ubeku?! Że będziesz prowadził własne gierki, jakbyśmy byli twoimi pionkami? Mówisz do członków rządu!

Minister był znany ze swojego ostrego charakteru, więc Dukaj ze spokojem przyglądał się wybuchowi emocji. Następnie rzekł krótko:

- Wiemy, że Skalski ma dosyć kwitów na Sanocką i jeszcze paru waszych cwaniaczków od szpitali, żeby ich posadzić. I wiemy też, że Kaczkowski dogadał się z Turkiem. Zostawiliście Skalskiego, a ten ma dać spokój waszym ludziom. Prawda?

Minister rzucił w odpowiedzi swoja opinię o matce generała. Talaryk odwrócił twarz do okna i zapatrzył się w coś na dziedzińcu. Dukaj tylko się lekko uśmiechnął i kontynuował:

- Rzecz jednak w tym, że nam Skalski nie pasuje i tyle. To ostatni bastion PS, za to bardzo silny. Naszym zdaniem musi zostać zniszczony. Nawet kosztem waszych umów i tych kilku śmieci.

- Taka afera może zniszczyć nasze notowania - wycedził Stechyn.

- Ch... mnie obchodzą wasze notowania. - Dukaj wzruszył ramionami. - Nie martw się, do wyborów daleko. Zdążą urosnąć. Coś się wymyśli. Zresztą, do tego czasu już nie będzie dla was konkurencji.

- Myślisz, że możecie robić w Polsce wszystko co chcecie?

Tym razem generał naprawdę się zdziwił.

- Oczywiście, że możemy, panie ministrze - odparł. - Przecież właśnie dlatego chciał pan pomocy Przyjaciół.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka