Rybitzky Rybitzky
45
BLOG

Słowa o niczym

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 22
Teksty takie jak Roberta Krasowskiego w „Dzienniku" („Nowoczesność i jej mesjanistyczni wrogowie") oraz Wojciecha Sadurskiego na S24 („Jojczenie") ukazują wyraźnie, iż w Polsce nie ma czegoś takiego jak „elita intelektualna". Jest tylko gromadka nienawidzących się facetów.

Esej (?) Krasowskiego, którym tak zachwycił się Sadurski to zbiór wielu słów o niczym. Autor pisze o Wildsteinie, potem przenosi swoje rozważania na konserwatywną prawicę, a następnie - na całą polską politykę: Kazus Wildsteina pokazuje inne zjawisko - nienormalność polskiej polityki. Nie tylko prawicowej. Całej. To światek, do którego można wejść, oszaleć, i nikt nawet nie zauważy różnicy.

Poniekąd to spostrzeżenie słuszne, ale rzecz w tym, iż niszczy ono spójność wywodu. Jeśli bowiem podsumowujemy polska politykę jako szaleństwo, to nie powinno nas w niej nic dziwić. A krytyka jednej tylko opcji wydaje się być nieuzasadniona. Skoro wszyscy pieprzą głupoty, to czemu koncentrować się akurat na Wildsteinie?

Ano właśnie. Trudno uciec od myśli, że Wildstein będzie teraz często atakowany - ponieważ wydał książkę opisującą jak wygląda światek elit. I trudno nie posądzić  Krasowskiego oraz Sadurskiego o to, że całe to ich pisanie, mimo całego rozbuchania, ma inny cel, niż tylko przekazać jeden komunikat: „Wildstein jest głupi!".

Oczywiście, każdy ma prawo mieć swoja opinię o innej osobie. I nawet lepiej, że wyraża ją w bardziej wyrafinowany sposób, niż np. mażąc wyzwiska na murze. Dziwi mnie jednak tworzenie całych konstruktów myślowych tylko po to, by kogoś zaatakować. Przecież po wyjęciu kwestii Wildsteina tekst Krasowskiego nie ma żadnego sensu!

Redaktor naczelny „Dziennika" przedstawia środowisko, które istnieje w opisywanym kształcie tylko w jego głowie - no bo kim są ci „konserwatyści", o których pisze? Gdzie można znaleźć ich poglądy, takie jak opisuje Krasowski? Ba, nawet taki Wildstein, jaki prezentowany jest w tekście w rzeczywistości nie istnieje. Przeczytałem więcej niż jeden jego tekst i nie dostrzegłem u publicysty „Rzeczpospolitej" nadmiaru mesjanizmu lub też niechęci do modernizacji kraju.

Oto więc redaktor napisał bzdury, profesor z ochotą do niego nawiązuje i obaj biją w nie lubianą postać. Kwestia prawdy, czy chociaż logiki nie ma tu żadnego znaczenia. Jeśli coś się liczy, to osobisty interes. Czy tak funkcjonujący intelektualiści są Polsce potrzebni? Moim zdaniem - nie.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka