W całej sprawie najbardziej szokuje mnie stopień zastraszenia do jakiego doprowadził Michnik wytaczaniem procesów każdemu, kto go zirytuje. Widać jak asekuracyjny ton przyjmuje Igor Janke opisując to - bez wątpienia skandaliczne - wydarzenie. To najlepiej ukazuje, jak wielkie zwycięstwo odniósł Michnik nad wolnością mediów w Polsce.
Śmieszą mnie głosy stale podkreślające jakieś zasługi Michnika z przeszłości. I co z tego? Tym gorzej dla niego. Co to za bojownik o wolność, który po swoim zwycięstwie sam bezwzględnie zwalcza przeciwników? Gdy patrzę na to co wyprawia Michnik i jego wielbiciele, nie mogę oderwać się od skojarzeń z „Folwarkiem zwierzęcym" Orwella.
Knur Napoleon też był wielkim człowiekiem... znaczy świnią. Co nie przeszkodziło mu brutalnie wprowadzać swoich porządków, gdy tylko poczuł czym jest władza. Michnik nie posiada, rzecz jasna, instytucjonalnej władzy politycznej, ale jego wpływ pozainstytucjonalny jest nadal bardzo duży.
Czy jednak powinniśmy się godzić na władzę Michnika i drżeć przed jego procesami? Nie. Trzeba przeciwstawiać się mu w każdy możliwy sposób, negując jego prawo do moralnej oceny rzeczywistości. Bo podstaw dla moralnych sądów Michnik tak naprawdę nigdy nie posiadał.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)