(Szpitalna sala. Na fotelu ginekologicznym siedzi DZIEWCZĘ - drobna nastolatka. Wokół niej kłębią się CZERWONI oraz BIALI)
DZIEWCZĘ:
O ja biedna mała istotka,
Wypełniam się od środka.
Brzuszek stale puchnie,
Co robić ubożuchnie?
CZERWONI:
Trzeba wykonać aborcję,
Wykroić płodu porcję.
Masz do tego pełne prawo,
Wyprostujesz, co poszło koślawo!
BIALI:
Przepędź tych śmierci sług,
Wysłać ich trzeba za Bug!
To co zostało spłodzone,
Musi być urodzone!
CZERWONI:
Nie słuchaj katotalibów,
Starych radiowych grzybów.
Ty masz wyboru wolność,
Zachowaj kobiecą godność.
DZIEWCZĘ:
A czy ja jestem kobietą?
Mnie można przykryć gazetą!
BIALI:
Ty biedne dziecię skrzywdzone,
Ale już przecież narodzone.
Więc drogi maleństwu nie blokuj,
I na tym świecie je ulokuj.
CZERWONI:
To jest wielkie szczucie,
Zaspokajacie swoje chucie!
To jest mała dziewczynka,
Nie rozpłodowa maszynka!
DZIEWCZĘ:
A może to właśnie racja,
Że zła jest księży dominacja?
Moja mama także mówi:
Córko, ta ciąża cię zgubi!
BIALI:
Masz tu mała czekoladki,
I nie słuchaj wyrodnej matki.
To twoje przeznaczenie,
Tak szybkie zapłodnienie.
CZERWONI:
Co wy robicie w tym szpitalu,
Doprowadzacie nas do szału!
Zaraz każdy z was przysiądzie,
Jak się spotkamy razem w sądzie!
(CZERWONI i BIALI wychodzą, szarpiąc się i popychając. DZIEWCZĘ zostaje same)
DZIEWCZĘ:
Czternaście mam tylko lat,
Lecz ciężki dla mnie świat.
O życiu i śmierci mam decydować,
A każdy się na mnie chce reklamować…


Komentarze
Pokaż komentarze (5)