Minister sprawiedliwości w rządzie PiS popełnił błąd. Oczywiście nie poprzez zaniesienie tajnych akt Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale przyznając się do tego. Kolejny raz polityk PiS dał swoim przeciwnikom do ręki kij, którym teraz zostanie zbity. Jedyne, co pozostaje Ziobrze, to dumnie przyjąć ciosy.
Uprawianie polityki wymaga cierpliwości, a przede wszystkim odwagi. Nie zazdroszczę sytuacji, w jakiej za chwilę może się znaleźć Zbigniew Ziobro, ale przecież ewentualny proces nie musi być dla niego katastrofą.
Ziobro jest nadal najpopularniejszym pisowskim politykiem. Jego wyrazisty wizerunek przemawia nawet do osób nie będących sympatykami PiS. Atak na niego nie musi zakończyć się sukcesem. Odwrotnie - jest szansa by nadal kreować go na bohatera walki z korupcją, a ponadto męczennika słusznej sprawy. Którym zresztą będzie.
Jednak powtarzam - taka strategia wymaga odwagi. Skoro sprawa się wydała należy przyznać się do błędu, a następnie walczyć o powierzenie słuszności swego postępowania. Z pewnością nie można zachowywać się w stylu typowego polskiego polityka przyłapanego in flagranti - to znaczy wypierać wszystkiego i wszystkimi kończynami trzymać immunitetu. To prosta droga do klęski.
Czy Zbigniew Ziobro jest dostatecznie odważny, by obrócić sytuację na swoją korzyść? Czy potrafi poświęcić wiele w walce o słuszną sprawę? Czy ma zadatki na wielkiego polityka, którego nic nie jest w stanie złamać? To okaże się wkrótce.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)