Rybitzky Rybitzky
294
BLOG

20 lipca 1944 - Niemcy zbawieni, Polska uratowana

Rybitzky Rybitzky Polityka Obserwuj notkę 13

Ludność to niesłychany motłoch, tak wiele Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych. (Claus von Stauffenberg o Polakach)

20 lipca staje się stopniowo niemal niemieckim narodowym świętem. Nieudany zamach na Hitlera przeprowadzony przez pułkownika Clausa von Stauffenberga jest dla Niemców niczym odkupienie za grzech dopuszczenia nazistów do władzy.

W rzeczywistości tzw. zwykli Niemcy nie mieli pojęcia o rozgrywających się wydarzeniach. Zamach przygotowała wąska grupa spiskowców wywodzących się spośród kadry oficerskiej. Owszem, byli to bez wątpienia ludzie odważni i czujący odpowiedzialność za losy kraju. Jednak pojmowanie przez nich niemieckiego patriotyzmu niezbyt różniło się od nazistowskiego punktu widzenia.

Zresztą, większość zamachowców służyła przez lata Hitlerowi. Zaczęli się od niego odwracać, gdy zaczął przegrywać. Zbrodnie wojenne i ludobójstwo im nie przeszkadzały - szczególnie, jeśli popełniano je na Polakach lub Rosjanach. Zwolennik spiskowców, feldmarszałek von Kluge był odpowiedzialny za zbrodnie na froncie wschodnim. Sam Stauffenberg uważał Polaków za podludzi.

Pisząc o 20 lipca 1944 trzeba pamiętać, że miało to być nie tylko zabójstwo Hitlera, ale przede wszystkim wojskowy przewrót. Po likwidacji fuhrera, oficerowie Wehrmachtu mieli poprowadzić swoje oddziały przeciwko SS, Gestapo oraz innym nazistowskim służbom, przejmując władzę w kraju i powołując nowy rząd Rzeszy.

Nawet po ocaleniu (zdaniem jego samego - cudownym) Hitlera była szansa na sukces przewrotu. Spiskowcy ponieśli klęskę, gdyż nie udało im się odciąć łączności z Wilczym Szańcem. W niektórych miejscach kraju zbuntowani oficerowie faktycznie wyruszyli ze swoimi jednostkami z koszar. Kiedy jednak rozeszła się wieść, iż Hitler żyje, żołnierze wywodzący się spośród „zwykłych Niemców" natychmiast stanęli po stronie Wodza. Konspiratorzy, jak się okazało, nie wyrażali swoimi czynami woli większości narodu.

Decydujący cios zadał spiskowcom jeden z nich - generał Friedrich Fromm. Uznając, iż szansa na sukces przepadła, aresztował i natychmiast rozstrzelał kilku swoich kolegów - w tym i samego Stauffenberga. W ciągu kilku tygodni nastąpiła krwawa rozprawa z prawdziwymi lub domniemanymi wrogami Hitlera.

Z polskiej perspektywy musimy stwierdzić, iż dobrze się stało. Gdyby oficerom Wehrmachtu udało się przeprowadzić przewrót, rzeczywiście mogłoby dojść do szybszego zawarcia pokoju Niemiec z zachodnimi Aliantami. Koniec lipca 1944 był specyficznym okresem dla sytuacji na frontach II wojny światowej. W Normandii od sześciu tygodni trwały ciężkie walki. Ich efekt nadal by niejasny. Alianci nie wiedzieli, iż na początku sierpnia niemiecka obrona pęknie i cała Francja oraz Belgia zostaną wyzwolone w ciągu miesiąca. Zaś równocześnie na froncie wschodnim trwała błyskawiczna ofensywa Armii Czerwonej. Pierwsze oddziały Stalina docierały do Wisły. Wydawało się, że szybko ją przeskoczą i wkroczą na terytorium Rzeszy. Nikt się nie spodziewał, że po wybuchu powstania warszawskiego Sowieci będą woleli się zatrzymać, niż iść na Berlin.

20 lipca sytuacja wyglądała tak, że Amerykanie i Brytyjczycy stoją w miejscu na północy Francji, za to Rosjanie są kilkaset kilometrów od Berlina. W takiej chwili zarówno Niemcom, jak i Aliantom zależałoby na szybkim porozumieniu. Oczywiście, nie mamy pewności, czy by do niego doszło, lecz jeśli tak, na pewno nie byłoby ono korzystne dla Polski. Nawet jeśli nasz kraj nie zostałby zmieniony w pole walki między Niemcami a ZSRR, to spiskowcy Stauffenberga mieli swoją wizję Polski. Typowany na nowego kanclerza Rzeszy Carl Friedrich Goerdeler pisał: Polska może uzyskać rekompensatę za Prusy Zachodnie i Poznań poprzez unię państwową z Litwą. Dzięki temu obydwu krajom pomoże się w uzyskaniu dostępu do morza.

W tym czasie światowi przywódcy zgodzili się już na odebranie Polsce Kresów w imię porozumienia z Sowietami. Niewykluczone, że w zamian za pokój z Niemcami oddaliby Pomorze i Wielkopolskę. Wówczas nasz kraj składałby się z okolic Warszawy i Krakowa - gdyby Stalin uznał, ze warto w ogóle taki twór utrzymywać.

To tylko gdybanie, przypuszczenia, chociaż moim zdaniem całkiem prawdopodobne. Jak najbardziej prawdziwe jest za to tworzenie przez Niemców legendy funkcjonującego w tym kraju ruchu oporu. Już za rok, dzięki hollywoodzkiej produkcji „Valkyrie" z Tomem Cruise'm w roli Stauffenberga (do którego jest zresztą łudząco podobny) cały świat zostanie przekonany o tym, jak bohaterscy Niemcy masowo stawiali opór Hitlerowi. Dlaczego się wypowiadam, skoro jeszcze nie widziałem filmu? Cóż, wydaje mi się, iż to akurat łatwo przewidzieć.

Rybitzky
O mnie Rybitzky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka