Racji mogą więc nie mieć osoby, nazywające Polaków „lemingami" - gotowymi pójść na lep każdego, ładnie opakowanego kłamstwa. Równocześnie jeszcze mniej racji mogą mieć hochsztaplerzy w rodzaju Eryka Mistewicza - sugerujący, iż takie kłamstwa (eufemistycznie zwane „opowieściami") stanowią istotę współczesnej polityki.
Prawda, jak to często bywa, leży po środku. Owszem, jak wykazuje PO, snucie Polakom „opowieści" jest opłacalne - lecz wyłącznie na krótka metę. Mieszkańcy naszego kraju wolą chyba jednak słuchać nie o zdrowiu prezydenta lub premiera, a o własnym. Tymczasem reforma służby zdrowia leży - i żadne PR wysiłki tego nie zmienią. Na tle postępującej zapaści opieki medycznej, przepychanki polityków mogą wywoływać co najwyżej irytację.
To, prawdę mówiąc, dosyć oczywiste spostrzeżenie, ale tym gorzej dla polityków PO, że tego nie zauważają. Z drugiej strony, jest to ważna lekcja dla polityków PiS. Oni przecież też najlepiej czują się tworząc medialne spektakle.
Tymczasem, po latach szopki, Polacy zdają się na nią uodparniać - podobnie jak kiedyś uodpornili się na mechanizmy propagandy PRL. Rzecz jasna, dalej można ich oszukać i wpłynąć na ich sposób myślenia - trzeba jednak szukać nowych metod.
Może dobrą metodą byłoby mówić prawdziwie i szczerze?


Komentarze
Pokaż komentarze (47)