Ja specjalnie zszokowany nie jestem. Wręcz się cieszę, że Rosjanie w końcu mówią prawdę. Prawdę o tym, co myślą. Wizja przeszłości uznana nareszcie za oficjalną jest obecna w Rosji od zawsze. Czasami tylko próbowano ją nieudolnie maskować.
Najwyraźniej wraz z gruzińskimi szlabanami granicznymi Rosjanie obalili także własne zahamowania - także te dotyczące historii. I nic w tym dziwnego. Przecież dla Rosjan Stalin faktycznie może wydawać się wielkim przywódcą, który brutalnie i pragmatycznie budował gigantyczne Imperium.
Z punktu widzenia Stalina, ale także interesów Rosji, wiele sowieckich mordów było jak najbardziej „politycznie celowych". Chociażby Katyń - zemszczono, się to fakt, ale też przygotowano grunt pod zdobycie Polski. Czyż decyzja o eliminacji polskich elit nie okazała się jak najbardziej uzasadniona? Oczywiście, ze tak, nawet do tej pory pomysł Stalina procentuje.
Dlaczego więc Rosjanie mieliby na siłę kastrować się ze swoich emocji? Oni są dumni ze spustoszenia jakie czynili w przeszłości. W dodatku uważają je za dziejową konieczność. Rosja się zawsze tylko broni. W Polsce, Finlandii, Węgrzech, Czechosłowacji, Afganistanie, a teraz Gruzji - dzielny człowiek radziecki tylko przywracał pokój.
Dla nas przyznanie się Rosji do swej tożsamości to też bardzo dobra rzecz. Niektórym politykom można powiedzieć: żadnych złudzeń panowie. Teraz nawet największy dureń zastanowi się dwa razy, nim przytuli się do ociekającego krwią, dumnego rosyjskiego rzeźnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)