Wydawać by się mogło, iż Monachium czegoś Zachód nauczyło - lecz nic z tego. W 1945 roku, podczas konferencji w Poczdamie wysłannicy demokratycznych krajów nie mieli żadnego problemu z oddaniem Stalinowi połowy Europy. Powód uległości był w 1945 roku dokładnie taki sam jak w 1938 - niczym nieuzasadniona wiara w porozumienie z imperium, dla którego liczyła się jedynie siła. Efekt poczdamskiej hańby to już nie wojna światowa, ale trwający wiele dekad konflikt. Groził on dosłowną Zagładą całej ludzkości.
Sytuacja Niemiec w 1938 oraz ZSRR w 1945 była bardzo podobna. Państwa Zachodu posiadały nad nimi miażdżącą przewagę - zarówno gospodarczą, jak i militarną. W 1938 Wehrmacht praktycznie nie posiadał jeszcze nowoczesnych czołgów, a budżet Rzeszy zbliżał się do załamania. W 1945 Sowieci nie posiadali broni atomowej, a Armia Czerwona dojechała do Berlina na amerykańskich jeepach.
Zachód nie zamierzał jednak wykorzystywać swej przewagi. Oddawał swoim brutalnym partnerom co tylko chcieli. Wiązało się to z krzywdą milionów ludzi i nieuchronną koniecznością obrony przed zagrożeniem płynącym ze strony rosnących potęg.
Dziś przywódcy Zachodu muszą kolejny raz decydować - zatrzymać agresję, gdy jest to jeszcze możliwe, czy też haniebnie podporządkować się woli agresora. Opinie europejskich polityków przed szczytem UE wskazują, iż Zachód ponownie wybierze hańbę.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)