W dzisiejszych Rozmowach Jedynki T. Sakiewicz powrócił do problemu lustracji w Kościele. Gośćmi programu byli nie tylko słuchacze, ale i red. J. Turnau, ks. A. Boniecki oraz ks. T. Isakowicz-Zaleski.
Prolem ten jest poważny, ponieważ głośna książka "Księża wobec bezpieki" spotkała się z gremialnym milczeniem hierarchów Kościoła, a także (przez długie miesiące, aż po niedawno wydany dokument) słynnej Komisji "Pamięć i Troska". Co więcej, jak mówił autor tejże książki, Komisja spodziewała się, że będą wszczynane procesy sądowe przeciwko niemu - do takich jednak procesów nie doszło, zaś Komisja weryfikująca badania księdza, dochodzi obecnie chyba do podobnych, jak sformułowane przez niego, wniosków, podsumował ks. Isakowicz-Zaleski.
Dyskusja była intrygująca - autor "Księży wobec bezpieki" stwierdził bowiem o tym, że z jego analiz wynika, iż kapelani "Solidarności" wcale nie cieszyli się jakimś szerokim poparciem wśród duchowieństwa oraz że część duchownych wychodziła z założenia, że można palić Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Ks. Isakowicz-Zaleski, co warto dodać, prowadzi zresztą swojego bloga, o czym nie wszyscy pewnie wiedzą (www.isakowicz.pl), gdzie pisze m.in.:
Wczoraj wieczorem, prawie o zmroku, na początku letniej kanikuły, krakowska komisja „Pamięć i Troska” opublikowała długo oczekiwany dokument. Początkowo miała to być, jak to wielokrotnie ogłaszano, ocena mojej książki pt. „Księża wobec bezpieki’. Później komisja z tego się wycofała, oznajmiając, że będzie to tylko ocena ogólna, nie dotycząca żadnej konkretnej publikacji. Dokument ów czytałem więc przez całą prawie noc, niestety ze smutkiem i rozczarowaniem.
Po pierwsze dlatego, że komisja, choć nosi w nazwie zobowiązujące słowo „troska”, to jednak nie zatroszczyła się o problemy moralne prostych ludzi, którzy zostali skrzywdzeni przez tych duchownych, co w sposób jawny czy tajny kolaborowali z władzami komunistycznymi. Owi skrzywdzeni to w większości ludzie wierzący, należący do Kościoła katolickiego i życzliwi wobec duchowieństwa, dlatego też informacja, że krzywdy dokonał duchowny jest dla nich wielkim dramatem. W omawianym dokumencie nie ma ten temat ani słowa. Co więcej, cały dokument poświęcony jest wyłącznie problemom tajnych współpracowników. Jest to więc zjawisko niepamięci o skrzywdzonych i nadmiernej troski o dobre samopoczucie krzywdzicieli.
Odsyłam zainteresowanych do lektury - wątki poruszane w blogu ks. Isakowicza-Zaleskiego pojawiły się też w w/w radiowym programie. Zastanawiające jest to, że badania tego kapelana "Solidarności" napotykają się od samego początku z ambiwalentnymi reakcjami Kościoła (by wspomnieć dziwne decyzje ks. kard. S. Dziwisza). Już się wydawało, że ukazanie się "Księży wobec bezpieki" otworzy jakąś szerszą dyskusję o lustracji duchownych, a tu dalej nic. Co gorsza, przywoływany wyżej dokument Komisji "Pamięć i Troska", rozwiewa nadzieje na jakiś przełom w tej sprawie. A przecież są i ośrodki historyczne na katolickich uczelniach, i całe zastępy naukowców, którzy mogliby tę kwestię dogłębnie zbadać i opisać. Nie chodzi o publikowanie "listy agentów", tylko właśnie o ukazanie całej złożoności zjawiska uwkłania się części duchowieństwa w (mroczną) kooperację z peerelowską bezpieką.
Nie wiem, czy hierarchowie mają świadomość, jak ta przeciągająca się zwłoka może to zaszkodzić wizerunkowi polskiego Kościoła wśród wiernych. Chodzi już nie tyle nawet o samych księży i ich czasami pogmatwane życiorysy, ale o tych, którzy przez czasami lekkomyślną lub egoistyczną (albo i tchórzliwą, niestety)działaność ucierpeli. To im się należy zadośćuczynienie w postaci odsłonięcia współczesnych kart historii Kościoła w Polsce. Wystarczy wspomnieć za ks. Isakowiczem-Zaleskim postać ks. K. Jancarza, na którego donoszono za "talony na benzynę" czy "możliwości wyjazdu na Sycylię". Czas płynie, a zapowiadanej debaty w Kościele nie ma - kiedy więc ona nastąpi? Na razie nie wiemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)