0 obserwujących
457 notek
338k odsłon
644 odsłony

Państwowy odpad gorszego sortu

Wykop Skomentuj6

Starego człowieka dręczą wspomnienia. Stary człowiek ma dużo wolnego czasu. Teraz wie, że jego życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby podjął w swoim czasie odpowiednie decyzje. Ja na przykład stawiam sobie pytanie dlaczego nie nauczyłem się żadnego języka obcego.

W roku 1945/1946 w mojej wsi w Warthegau, czyli Kraju Warty była już Szkoła Powszechna. Na ścianie głównej wisiał krzyż, a niżej portrety prezydenta Bolesława Bieruta i premiera Józefa Cyrankiewicza. Lekcje zaczynały się modlitwą. W programie był język francuski. Skąd w okupowanej przez nazistowskie Niemcy Wielkopolsce nagle wzięło się tylu polskich nauczycieli? Chętnie uczyłem się francuskiego, nauczycielka była wspaniała.

Atmosfera szkolna zdawało się była normalna. Dzieci bito za byle co, trzcinką w wewnętrzną stronę dłoni. Raz przy tablicy matematyk uderzył mnie otwrtą dłonią w twarz.Szkoła dbała o zdrowie dzieci. Przed lekcjami każdy musiał wypić łyżkę tranu. Pwnie dzięki temu tak długo żyję.

W 1947 roku byłem już w trzyletnim gimnazjum zawodowym we Wronkach. To była wspaniała szkoła położona za Wartą na skraju nieprzeniknionego lasu, szkoła nie ogrodzona. Młodzież urodziwa, pełna życia, Zakochani mieli swoje tajemnicze leśne szlaki. Językiem obcym był angielski. Młodzież była zadowolona. Ale sielanka nie trwała długo. Język angielski zastąpiono nagle językiem rosyjskim. Każdy uczeń otrzymał egzemplarz Historii WKP (b), czyli historii Wszechzwiązkowj Komunistycznej Prtii (bolszewików). Uczyliśmy się tego oprócz obsługi maszyn w fabryce. Gorzej szła nauka języka rosyjskiego. Sam na półrocze miałem niedostateczny z rosyjskiego z powodu braku akcentu. Po gimnazjum ukończyłem technikum , zdałem maturę , z tytułem technika-technologa już po zakończeniu roku szkolnego od pierwszego sierpnia 1954 pojechałem na trzyletni nakaz pracy. Język obcy na co dzień nie był potrzebny.

Co dalej? Obcojęzyczny debilizm nie dawal mi spokoju. Ukończyłem studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, w którym uzyskałem tytuł magistra dziennikarstwa z wynikiem bardzo dobrym. Postawiłem na lektorat języka niemieckiego. Nie było łatwo, bo nie miałem przygotowania ze szkoły średniej. Dlaczego pracując w redakcji gazety codziennej nie podjąłem nauki języka angielskiego? Po co, nie było szans na wyjazd na Zachód, nie mówiąc o szukaniu tam zatrudnienia w mediach. Nie tacy jak ja specjaliści z solidnym wykształceniem językowym stawali do pracy na zmywaku.

Mam złe zdanie o życiu, które wbrew woli człowieka zamienia go w niewolnika. I mamy coś takiego jak państwowy odpad gorszego sortu. Jestem przekonany, że znalazłem się w tym towarzystwie.


Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości