133 obserwujących
4132 notki
1841k odsłon
  144   0

Teoria i praktyka czyli Kazimierz Górski i Thomas Edison

Nasz słynny trener piłkarski Kazimierz Górski, lwowiak, obdarzony ironicznym poczuciem humoru mawiał o innym trenerze piłkarskim panu M.G., że ma bardzo ciekawe treningi, świetnie przygotowuje zawodników do gry pod kątem teorii, tego, co będzie się działo na boisku, tylko, że, taki drobiazg, nie ma … wyników.

Nasz medalista olimpijski w szermierce Adam Krzesiński opowiadał mi dosłownie parę godzin temu o swoim koledze-szpadziście, który po walce na planszy powiedział: „dobrze walczyłem, ale … nie trafiałem”.

Piszę o sporcie – bo to bezpieczniej. Oczywiście mogę też wskazać wielu polityków na przestrzeni wieków, jako żywo nie tylko nad Wisłą, Odrą, Wartą, Bugiem i Sanem, lecz na całym Starym Kontynencie, ba, pod każdą szerokością geograficzną, którzy mieli wspaniałe plany, projekty, pomysły (3xP !), ale jak przychodziło do tego czwartego „P” czyli praktyki, to szlag i rzeczywistość trafiały pomysły, projekty, etc.

Zapewne tak jest w każdej dziedzinie życia, ale ja piszę o tych dwóch, które są mi najbliższe czyli sporcie i polityce.

Żeby zapracować na realne osiągnięcia, trzeba czegoś więcej niż znajomość teorii. Nawet geniusze musieli być praktykami. Zresztą co to jest geniusz? Jak pisał amerykański wynalazca (m.in. żarówki) i przedsiębiorca Thomas Edison: „Geniusz to mieszanina jednego procentu natchnienia z dziewięćdziesięcioma dziewięcioma procentami potu”.

Przy wielu moich wadach jestem człowiekiem, jak myślę, bardzo pracowitym. Pewnie dlatego podoba mi się owa definicja geniusza przedstawiona przez Edisona-autora przeszło 1000 patentów!

Skądinąd, jak ktoś czuje się geniuszem, ale niedocenianym lub wręcz kompletnie lekceważonym, to proponuję pocieszyć się maksymą Fiodora Dostojewskiego. Ten wielki rosyjski pisarz miał jedną wadę: był idiotycznie antypolski. Być może cierpiał na kompleks Polaków, bo jawne okazywane poczucie wyższości czy wręcz pogardy wobec kogoś często ma źródło właśnie w kompleksie niższości. A oto jego słowa, które możemy dedykować wszystkim naszym bliźnim: z rodziny bliskiej i dalekiej, ze środowiska przyjaciół czy ludzi z pracy, których genialności jakoś nikt, niestety, docenić nie chce: „Wielcy wynalazcy i geniusze niemal zawsze – na początku, a niekiedy i na końcu swojej kariery – byli uważani za głupków”.

To takie motto pocieszenia, choć może autor „Zbrodni i kary” miał jednak rację, co byłoby potwierdzeniem tezy, że nawet Rosjanie też ją czasem mają…

*tekst ukazał się na portalu dorzeczy.pl (29.09.2020)

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport