137 obserwujących
4392 notki
1889k odsłon
  54   0

Tylko obywatele RP w finale GP

Powoli, bardzo powoli cichną echa wyjątkowego finału GP w Toruniu. Chodzi o finał finałów czyli o ostatni turniej GP w sobotę. I ja tam byłem, widziałem, dopingowałem-ale nie mogę powiedzieć, że „miód i wino piłem”, bo skończyło się na dwóch żurkach i zupie ziemniaczanej spożytych w dużym tłoku.

Finał był wyjątkowy po pierwsze dlatego, że był to mecz Polska-Rosja, który zakończył się odwrotnie niż podium ostatecznej kwalifikacji, w której Rosjanie byli na pierwszym i trzecim miejscu, a Polska na drugim. W samym finale Polska wygrała 4-2, ku radości kompletowi publiczności na Motoarenie. Już się przyzwyczailiśmy, że o ile co roku juniorzy swoją światową rywalizację U-21 kończą w czeskich Pardubicach, o tyle seniorzy właśnie w Toruniu. Ale wszystko musi mieć swój koniec. W przyszłym roku, Anglików z BSI (Benfield Sport International) zastąpili Amerykanie z Discovery i robią zmiany (ale też ich nie robią – o czym za chwilę). Jedną z tych zmian jest to, że turnieju finałowego w Pardubicach już nie będzie, jak to miało miejsce w ostatnich bodaj pięciu latach. Z kolei w IMŚJ przykładem braku zmian będzie to, że odbędą się tak, jak w tym roku i w latach ubiegłych, poza pandemicznym rokiem 2020 – trzy turnieje. Tyle, że będą one przeprowadzone w tym samym dniu, co „dorosłe” GP ( zamiast Pardubic będzie „Marketa” w Pradze, a więc Czechy zostają… ) i m.in.Toruń, gdzie rywalizacja ma się zakończyć.

 Czy natomiast „dorosłe” GP zakończy się w Toruniu? Nie wiadomo, bo „grozi” nam powrót GP do Australii, co było przedsięwzięciem z punktu widzenia promocji żużla bardzo fajnym, ale kosztownym i technicznie trudnym, zważywszy na piekielne obostrzenia anty-COVID-owe, które wprowadziła Australia. Słowo „piekielne” jest uzasadnione, bo mało kto wie o tym, że nawet Australijczycy z paszportami swojego państwa przez kilkanaście miesięcy nie mogli wrócić do własnej ojczyzny w ramach antykoronowirusowego „cordon sanitaire”. Zatem zakończy się pewnie tym, że meta cyklu GP będzie miasto Kopernika i pierników, a nie kraj kangurów i misia koali.

Wrócę jeszcze, do, powtarzam, historycznego finału GP, bo doprawdy bardzo rzadko się zdarza, aby w biegu finałowym wystąpili wyłącznie obywatele tego samego państwa. Ale tak właśnie było w sobotę w Toruniu, bo przecież poza Zmarzlikiem i Janowskim, co oczywiste, również Atriom Łaguta i Emil Sajfutdinow mają polskie obywatelstwo. Uśmiechnę się teraz i powiem, że obaj rosyjscy żużlowcy z polskimi dowodami osobistymi są na tyle lojalni wobec państwa polskiego, że w Speedway of Nations w Manchesterze w barwach Rosji nie pojadą…Wiem, wiem. Zatarg z rosyjską federacją motorową i uzasadnione pretensje Emila i Artioma o brak sponsorów – ale fakt jest faktem.

Cieszę się, że po raz szósty z rzędu odbyły się pod moim Patronatem Honorowym (2016-2021) IMSJ - i po raz czwarty wygrał w nich Polak: dwa razy Maksym Drabik, oraz Bartek Smektała i teraz Kuba Miśkowiak. Nowy mistrz świata juniorów, który w zeszłym roku był wicemistrzem Europy powiedział mi, zanim zdążyłem mu wręczyć puchar za zwycięstwo, że denerwował się przed ostatecznym turniejem tak, że w nocy nawet nie spał… Ale skończyło się happy-endem.

Wszystkich kibiców zapraszam już pojutrze, w sobotę, do Rybnika na 14:45, gdzie pod moim Patronatem Honorowym odbędzie się mecz Polska-reszta świata będący też pożegnaniem trenera Marka Cieślaka w roli naszego „Narodowego”...

*tekst ukazał się na portalu Interia.pl (07.10.2021)


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport