137 obserwujących
4476 notek
1899k odsłon
  72   0

Jestem sceptyczny co do juniora zagranicznego

Rozmowa z patronem honorowym wielu imprez żużlowych Ryszardem Czarneckim

*Mamy sporo zaległości. Pod Twoim honorowym patronatem Kuba Miśkowiak ostatecznie ograł Duńczyka Hansena i wywalczył kolejne złoto dla Polski w IMŚJ. Wiktor Lampart był trzeci. A tu słyszę, że Ekstraliga przymierza się do wprowadzenia zagranicznego juniora. Uważam, że to zahamuje u nas szkolenie.

- Jestem bardzo sceptyczny co do wprowadzenia juniora -obcokrajowca. Zapewne będzie to pomocne dla rozwoju cudzoziemskich konkurentów, ale „bliższa koszula ciału” - my powinniśmy dbać przede wszystkim o polski, a nie o obcy żużel. Swoją drogą - znowu odwołam się do polskich przysłów - gdy chodzi o juniorów to „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Po ubiegłorocznym finale juniorskich MP, gdy na 16 zawodników tylko czterech w kolejnym sezonie miało być juniorami, wydawało się, że w tym sezonie będziemy mieć regres w rywalizacji międzynarodowej, a tymczasem mieliśmy złoto i brąz w IMŚJ, nie mówiąc o tradycyjnym tytule mistrzowskim w DMŚJ i w DMEJ. Ale to efekt tego, że od lat stawiamy na szkolenie młodych jeźdźców, którzy wszak muszą gdzieś jeździć. Stąd uważam pomysł z juniorem z zagranicy za może doraźnie dobry dla niektórych klubów, ale na dłuższą metę zły dla polskiego żużla.

*Betard Sparta zgodnie z przewidywaniami zdobyła swój piąty w historii tytuł DMP. Czy jednak spodziewałeś się, że Motor Lublin zawiesi wrocławianom poprzeczkę aż tak wysoko? I co się złożyło na sukces Betardu Sparty w całym sezonie?

- Lublin ma największy budżet w lidze. Także dzięki wsparciu samorządu, zarówno wojewódzkiego, jak i miejskiego, ponad podziałami politycznymi. Stąd też srebro dla Motoru nie było dla mnie zaskoczeniem. W tym składzie powinni się postawić faworytom z Wrocławia i to zrobili - nie widzę w tym niespodzianki. A na złoto Betard Sparta pracowała całe lata, wyciągając wnioski także ze swoich błędów w poprzednich sezonach i budując bardzo cierpliwie skład. Zwracam uwagę, że Woffinden i Janowski jeżdżą w „Sparcie” niemalże, mówiąc żartobliwie, od dziecka. Jest duża stabilność składu, a jeśli dochodzi do transferów, są to strzały w dziesiątkę, jak z Artiomem Łagutą. Trzeba też podkreślić, że do Wrocławia chętnie przychodzą najlepsi zawodnicy, bo wiedzą, że w naszym klubie mogą osiągnąć indywidualnie więcej niż gdzie indziej. Przykłady mistrzów świata - Woffindena i Łaguty są wymowne.

*Bartek Zmarzlik na fatalnym piątkowym torze na GP w Toruniu oddał koronę IMŚ Artiomowi Łagucie. W sobotę wygrał, lecz strat już nie nadrobił. To dla Ciebie niespodzianka i duży zawód?

- Gdy polski obywatel Artiom Łaguta nadrobił straty do Bartka u siebie w Togliatti, zacząłem się obawiać, że obrona tytułu może być bardzo trudna. Tak się stało. Należy podziękować Bartkowi za walkę do końca oraz za postawę z wielką klasą po tym, jak zdobył „tylko” srebro. A tytuł dla Łaguty potwierdza, że złoto GP jest zarezerwowane dla tych, którzy w praktyce mieszkają w Polsce…

*Maciek Janowski po kryzysie w środku sezonu jednak utrzymał się w cyklu GP. Mówiono, że gdyby mu się to nie udało, to nie dostałby stałej dzikiej karty i wyleciałby przynajmniej na rok z rozgrywki o IMŚ. Ale znowu jest bez medalu!

- Maciej jak co roku wygrywał na początku cyklu, był liderem, robił sobie i nam wielkie nadzieje, a potem… stanął, by znów błysnąć pod koniec maratonu GP. Ja jednak bardzo w niego wierzę i uważam, że w końcu nastąpi przełamanie. Maciek ma 29 lat, a przypomnę, że Tomek Gollob zdobył tytuł mistrza świata mając 39 lat. Ufam, że Maciek zrobi to wcześniej, a rywalizacja między nim a Bartkiem Zmarzlikiem może być wielkim kołem napędowym polskiego żużla.

*W Rybniku pod Twoim patronatem rozegrano mecz Polska - hm, trzeci garnitur Reszty Świata, wygraliśmy wysoko, ale clou programu było tam pożegnanie Marka Cieślaka jako wieloletniego selekcjonera naszej żużlowej kadry narodowej. Czy dla Ciebie to również była sentymentalna podróż w czasie? Jak oceniłbyś złotą erę (14 lat) Cieślaka i jakie szanse ma nowy „Narodowy” Rafał Dobrucki, by pójść w jego ślady?

- Wielkie podziękowania dla Marka, nie tylko za te czternaście lat i siedem tytułów mistrza świata oraz sześć innych medali w Pucharze Świata, lecz również w SoN, ale też - o czym się już mniej pamięta - za jego świetną karierę jako żużlowca. Przecież jako reprezentant Polski również dla Biało-Czerwonych zdobywał medale Mistrzostw Świata! Dodatkowym atutem Marka poza tym, że jest świetnym trenerem i „czuje” żużel, jest to, iż jest postacią barwną, a tacy ludzie są bardzo potrzebni, także dla promocji tej dyscypliny. Czy Rafał Dobrucki, którego bardzo i cenię i lubię - a to nie zawsze idzie w parze - osiągnie to samo, czy więcej co Marek? Jest w sytuacji lepszej i gorszej niż Marek Cieślak. Gorszej - bo kibice i dziennikarze będą go bez przerwy porównywać z Markiem i jego osiągnięcia z sukcesami reprezentacji za kadencji poprzednika. A przecież trudniej zdobyć Polakom złoto w SoN niż w Pucharze Świata. Oczywiście wiem, że w 2023 wracają prawdziwe Drużynowe Mistrzostwa Świata, czyli Drużynowy Puchar Świata i to będzie dodatkowa szansa dla Biało-Czerwonych. Ale jest też Rafał w sytuacji lepszej niż Marek, bo ma w swojej kadrze nie tylko wyjątkowo znakomitych zawodników, ale także przez wiele lat prowadził kadrę juniorów, zna ich jak nikt w Polsce, wie kogo z nich na co stać i teraz będzie mógł ich bez większego eksperymentowania przestawiać na tory seniorskiej reprezentacji. Będę za niego trzymał kciuki tak mocno, jak za Marka Cieślaka.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport