137 obserwujących
4900 notek
1958k odsłon
  78   0

Jesteśmy skazani na walkę między cywilizacją śmierci i cywilizacją miłości

Zapraszam do lektury zapisu mojego telewizyjnego wywiadu, który był emitowany w sobotę 9 lipca w Telewizji "Trwam". Miał on miejsce w ramach programu „Z Parlamentu Europejskiego”, a prowadził go Dawid Nahajowski


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. Dawid Nahajowski. w
Witam z Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Drodzy widzowie Telewizji "Trwam", temat tego odcinka  to "Podsumowanie sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim", a było dużo ważnych tematów w tej instytucji, w Parlamencie Europejskim poruszonych. Od tak zwanych praw reprodukcyjnych po taksonomię kończąc. Jest ze mną były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, koordynator Komisji CONT, EKR w Parlamencie Europejskim, Ryszard Czarnecki. Szczęść Boże.

– Szczęść Boże, witam Pana, witam Państwa.

Panie Pośle, co było według Pana najważniejsze podczas tej sesji, bo tematów było multum?

– To była ostatnia sesja przed wakacjami, myślę, że było szereg tematów istotnych np. ubóstwo kobiet, bo my często mówimy, że w związku z wojną w Europie Wschodniej grozi nam kryzys żywnościowy w Afryce, w Azji,  lokujemy nieszczęścia, ludzkie problemy, gdzieś daleko od Starego Kontynentu, daleko od Unii Europejskiej, a tymczasem z tego raportu wynikało, że w wyniku COVID, a także ostatnio wojny Rosji z Ukrainą pogorszyła się sytuacja kobiet na naszym kontynencie, bogatszym na pewno od innych, jednak warto też zająć się tą biedą i tymi problemami, można powiedzieć w zasięgu wzroku, a nie tylko gdzieś tam daleko, na innych kontynentach.

Tak się składa, że pewni europosłowie przygotowali taki dokument (projekt rezolucji) dotyczący modyfikacji Karty Praw Podstawowych w aspekcie tzw. aborcji, to jest bardzo ciekawe, dlatego że Karta Praw Podstawowych mówi (artykuł 2, ustęp 1),  że: „Każdy ma prawo do życia”, a tutaj czytamy, propozycja artykułu 7A (nowy): prawo do aborcji i cytuję: „Każdy ma prawo do bezpiecznej i legalnej aborcji”. Przypomnieć należy, że niektórzy domagają się, żeby zmienić Kartę, ale z ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci...

– To jest po prostu niebywałe, muszę powiedzieć, że to co dzieje się, to co obserwuję, co dzieje się na moich oczach w europarlamencie, to jest jakiś upadek cywilizacyjny. W poniedziałek odbyły się dwie debaty, w jednej atakowano ludzkie życie, atakowano życie dzieciaków nienarodzonych, które nie mogą się bronić i zaraz po tym broniono życia imigrantów, którzy umierają na granicy Hiszpanii i Maroka, a więc wynikało z tego, że życie dzieci nienarodzonych jest zupełnie nieważne, oczywiście w kontekście werdyktu Sądu Najwyższego w USA, a życie imigrantów spoza Europy jest absolutnie wielką wartością. To jest jakaś swoista schizofrenia. Ta propozycja, czyli zmiany całej Karty Praw Podstawowych w kierunku zupełnie rewolucyjnym, uznania, że zabijanie dzieci nienarodzonych, powiedzmy wprost, aborcja to jest eufemizm - jest prawem człowieka, myśmy już to mieli w raporcie Matica w zeszłym roku, to są rzeczy absolutnie niebywałe, nie wolno na to pozwolić, ale to pokazuje, jak ten lewicowo – liberalny mainstream usiłuje tak naprawdę tylnymi drzwiami zmienić unijne prawo, zmienić podstawowe dokumenty w Unii Europejskiej. Jest to bardzo niebezpieczne z punktu widzenia przyszłości, z punktu widzenia możliwości i instrumentów obrony praw chrześcijan i obrony pewnych podstawowych wartości.

„Należy przedłożyć Radzie wniosek ws. wprowadzenia tej zmiany do KPP”, tak brzmi przedłożony projekt rezolucji. Podpisało się pod nim wielu europosłów, z takich grup jak: S&D, Renew, Verts/ALE - to są grupy, które mają posłów do Parlamentu Europejskiego, znanych Panu ze swoich poglądów, które reprezentują na sali plenarnej. Co ciekawe, Parlament Europejski w 2013 roku głosami EPP i EKR przyjął rezolucję, w której zauważył, że "określanie i realizacja polityki w dziedzinie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego należą do kompetencji państw członkowskich". Czy Pana zdaniem, ta debata nigdy się nie skończy w Parlamencie, w aspekcie tak zwanej aborcji, bo jest też drugi punkt rezolucji z 2013 r.: "UE może przyczyniać się do propagowania najlepszych praktyk wśród państw członkowskich"?

– To jest dobre pytanie. Myślę, że to, co stało się w Parlamencie Europejskim przed blisko dziewięcioma laty, pokazuje, jak daleko od tamtej sytuacji odeszliśmy, wtedy nawet te formacje polityczne, które są dziś za aborcją, głosowały przeciwko. Nastąpił taki skręt, zwrot w lewo, ale myślę, że Pańskie pytanie ma też szerszy kontekst cywilizacyjny. Ja niedawno byłem na konferencji w Rzymie, tam Włosi, cały czas wspominają polskiego papieża Jana Pawła II, myślę, że mają do niego taki bardzo pozytywny stosunek emocjonalny i przypomnę, że nasz papież, Jego Świątobliwość Jan Paweł II mówił o cywilizacji miłości i cywilizacji śmierci. Ja mam wrażenie, że na Pańskie pytanie, "czy ta walka się nie zakończy?" ja odpowiem tak : cały czas na świecie i w Europie ,także w Parlamencie Europejskim, w różnych instytucjach międzynarodowych będzie walka między cywilizacją miłości a cywilizacją śmierci, na to jesteśmy skazani.

Prowadzi Pan rozmowy dyplomatyczne, co ciekawe, z przedstawicielami krajów spoza Unii Europejskiej, a teraz oczywiście chodzi o Stany Zjednoczone, mając na uwadze lipcowy projekt rezolucji, bo to jest w sprawie decyzji, cytuję: „Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych o uchyleniu prawa do aborcji w USA oraz konieczności ochrony prawa do aborcji i zdrowia kobiet w UE”, tak brzmi jej tytuł. Z kolei ta rezolucja z 2013 roku, o której mówiliśmy trafiła do sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych.

– Tak. W ogóle to jest rzecz niesamowita, że w sytuacji, gdy naprawdę mamy wielkie problemy z kryzysem żywnościowym, który ani Polsce, ani Europie nie grozi, bo mamy nadprodukcję żywności, ale będzie grozić tym, że jak będzie w Afryce, w Azji to te setki tysięcy uchodźców, czy miliony mogą zacząć emigrować do nas, co będzie stwarzało olbrzymie problemy natury nie tylko ekonomicznej, ale też religijnej, społecznej i cywilizacyjnej . Natomiast, trzeba też powiedzieć, że jest to bardzo dziwna sytuacja, w której Parlament Europejski zajmuje się oceną tego, co robi sądownictwo amerykańskie. Mamy na wschodnich rubieżach Unii Europejskiej, tuż za Polską i unijną wschodnią granicą wojnę. Zamiast starać się mieć dobre relacje z USA, z Amerykanami, to następuje jakaś wojna ideologiczna, edukowanie sędziów amerykańskich, co mają robić, a co nie, tak jak przez lata starano się wpływać na system wymiaru sprawiedliwości w Polsce, na polskie sądownictwo z Brukseli, to są rzeczy, szczerze mówiąc, zupełnie irracjonalne, bo Unia ma wiele naprawdę poważnych problemów ekonomicznych, społecznych związanych z pandemią, teraz z wojną i zajmowanie się i to jako pierwsza debata w ogóle...

Od tego mógłbym zacząć, poniedziałek i już wejście, prawda...

– ... jako pierwsza debata otwiera ostatnią sesję przed wakacjami, kolejna będzie dopiero we wrześniu, to jest szczerze mówiąc pokazanie jakichś takich dziwnych priorytetów także europejskim podatnikom, ludziom w Europie, którzy finansują ten Parlament Europejski i nagle im się pokazuje, że tak naprawdę dla europarlamentu są ważniejsze decyzje, które zapadają w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych Ameryki, niż ta bliższa koszula ciału, która powinna być najważniejsza.

Nawiązując do tego, co Pan powiedział, priorytety prezydencji czeskiej w Radzie Unii Europejskiej. 1 lipca to jest dzień, w którym prezydencję w Radzie Unii Europejskiej objęła Republika Czeska, nasz sąsiad z Grupy Wyszehradzkiej. Ciekawe, jak będzie układała się współpraca, mając na uwadze Radę Do Spraw Ogólnych, ministrów do spraw europejskich (mam na myśli problem tzw. praworządności). Gdyby tak przeanalizować szczegóły priorytetów polskiej i czeskiej prezydencji, to były pewne różnice w agendach, prawda... Ale też jest to inny czas.

– Ja się bardzo cieszę z tych sześciu miesięcy, to zaczęło się  1 lipca, a zakończy się z końcem tego roku. Spotkałem się z panem premierem Petrem Fialą, katolikiem skądinąd, drugim katolikiem na stanowisku premiera w dziejach Czechosłowacji i Republiki Czeskiej - pierwszym był też Petr ,tylko Necas-  i po pierwsze życzyłem mu żeby ta prezydencja była skuteczna, ale dodałem trochę ironicznie, że na pewno będzie lepsza niż francuska, a to nie jest trudne, bo rzeczywiście Francuzi byli zajęci wyborami prezydenckimi i niewiele, może i dobrze, że niewiele - zrobili. Natomiast Czesi, to jest kraj z nami sąsiadujący, mający poczucie wagi naszego regionu, premier Petr Fiala podkreślał, że nasz region w wielu sprawach miał rację, to właśnie myśmy mieli rację ostrzegając przed Rosją Europę Zachodnią.A  Europa Zachodnia: Niemcy, Francja nie chciały tego słuchać. Wreszcie, myślę, że w kwestiach imigracji, to jest bardzo ważne, też tutaj pan premier Czech będzie miał bardzo podobny punkt widzenia. I ma podobny punkt widzenia, jak my, ma poczucie tego, że jest to rzecz niebezpieczna, że tak samo, jak Rosja grała tą granicą białorusko-polską, tak samo, w interesie Rosji jest to, żeby dzisiaj uchodźcy z Afryki destabilizowali Europę jako taką. Myślę, że chyba dobrze, że podziękowałem panu premierowi Fiali za jego wizytę w Kijowie, razem z prezesem Kaczyńskim i premierem Morawieckim, bo teraz tam wszyscy jeżdżą. Poeta Adam Ważyk  pisał: „Odwaga staniała, rozum podrożał”. Wtedy było to bardzo niebezpieczne i myślę, że to, że wtedy polski premier, czeski premier, prezes największej formacji politycznej w Polsce, słoweński premier byli tam- to był taki sygnał, że ta Europa Środkowo-Wschodnia jest po pierwsze solidarna, a po drugie, że widzi pewne rzeczy szybciej niż Zachód Europy.

Ciekawa sprawa, prezydencja czeska.  Zobaczymy, co będzie dalej. Europejski Bank Inwestycyjny i przemówienie premiera Grecji - też takie punkty pojawiły się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu podczas tej sesji. Pamiętamy Greków, jakiś czas temu, mając na uwadze sytuację w strefie euro. Teraz jeszcze słyszymy o Chorwacji w strefie euro, prawda. Poroszę Pana o komentarz w tych kwestiach, dlatego, że Pan obserwował wydarzenia w Grecji i ten kryzys i pomoc Unii Europejskiej, sprawę tych miliardów, które miały być przekazywane na rzecz Greków, czy też banków. To już Pan odniesie się do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

- Przede wszystkim Grecją straszą Polaków zwykle media związane z opozycją i sama opozycja. Przypomnę, że właśnie za obecnego rządu polskiego, myśmy jako państwo polskie, gdy chodzi o PKB per capita na mieszkańca myśmy wyprzedzili Grecję, jako pierwszy zresztą kraj z tej dawnej EWG , z dawnej "Piętnastki" i szeroko rozumianej Europy Zachodniej. Natomiast dla mnie jedna rzecz była charakterystyczna, już tam pomijając kwestie ekonomiczne, pomijając to, że w swoim czasie Unia Europejska,  a zwłaszcza pani kanclerz Merkel i ówczesny prezydent Francji Sarkozy wymusili de facto zmianę rządu w Atenach, była tam daleko idąca ingerencja i obalenie akurat rządu lewicowego. Co było w tym charakterystyczne, mianowicie posłowie z Polski, z opozycji w Polsce oburzyli się bardzo, że opozycja grecka, postkomunistyczna Syriza publicznie atakowała premiera Mitsotakisa.  Muszę powiedzieć, że to taki przykład hipokryzji, bo przecież ta sama opozycja w Polsce, jak przyjeżdża premier Morawiecki, a wcześniej pani premier Szydło, to też bardzo mocno ich atakowała na sali plenarnej, oni Polskę cały czas atakują, a są oburzeni, gdy to robi opozycja grecka wobec własnego premiera. Co do Chorwacji rzecz ciekawa, to jeden z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej, bardzo ryzykowna decyzja, wejścia do eurozony, eurolandu, strefy euro w momencie kryzysu, każdy ekspert może powiedzieć, każdy ekonomista, że posiadanie własnej, narodowej waluty w okresie kryzysu, takich turbulencji ekonomicznych i finansowych, to jest taki pewien resor, własna narodowa waluta jest pewnym resorem , który pozwala przez ten drogę kryzysu łatwiej przejechać. Ja się bardzo cieszę, że jest mądrość naszego narodu, 65% ostatnio, dwie trzecie Polaków jest przeciwnych wchodzeniu do strefy euro, teraz zwłaszcza, w okresie kryzysu. Myślę że my na tym lepiej wyjdziemy niż Chorwaci, bo ja przewiduję, że tam będą problemy duże już w przyszłym roku, kiedy ten akces nastąpi.

Też pamiętamy, jak Litwa jakiś czas temu (Pan był wówczas europosłem), wstąpiła w struktury strefy euro. Pana kolega Waldemar Tomaszewski z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów opowiadał w jaki sposób wyglądała sprawa wzrostu cen na Litwie po przystąpieniu tego kraju do strefy euro.

– Natychmiastowy wzrost olbrzymi .Tak, to prawda. Pan jeszcze wspomniał o Europejskim Banku Inwestycyjnym i warto o tym powiedzieć, byłem sprawozdawcą tego raportu, "raporteurem", było to jedno z moich trzech wystąpień. Rzecz ciekawa, można powiedzieć, że pan Hoyer , niemiecki prezes tego Europejskiego Banku Inwestycyjnego w Luksemburgu, jest trochę jak „dr Jekyll i Mister Hyde”, to znaczy ja mu dziękowałem, bo rzeczywiście Europejski Bank Inwestycyjny odegrał bardzo pozytywną rolę w okresie pandemii, przekazał znaczące środki, konkretnie 5 miliardów 400 milionów euro na służbę zdrowia, w tym 180 milionów euro na szczepionki, wypłacił od razu połowę środków, które trafiły do małych i średnich firm, zapewnił im płynność finansową. To była rzecz pozytywna, a z drugiej strony, już jakby w innym kapeluszu, pan Hoyer mówi, że to tu właśnie trzeba jeszcze więcej dawać na Zielony Ład, na kwestie ekologiczne. Ja mówię, na miłość Boską, przecież mamy teraz wojnę na Ukrainie, mieliśmy pandemię, to są priorytety, tym się zajmiemy, a takie bardzo ideologiczne zajmowanie się Zielonym Ładem, to w moim przekonaniu pokazuje, że gospodarka i bankowość na poziomie europejskim, bo przecież Europejski Bank Inwestycyjny to jest ramię finansowe Unii Europejskiej, tak to należy określić, w sensie formalno-prawnym także, że nagle ta bankowość i kwestie gospodarcze stały się zakładnikiem pewnej ideologii, ideologii ekologicznej, i to jest niedobre.

Transformacja trwa (a propos dr Jekyll i Mr. Hyde). Kolejny temat, bardzo ważny, bo tutaj Pan wspomniał o gospodarczo-ekonomicznych problemach oraz aspekcie pandemii. Parlament Europejski niedawno zajął swoje stanowisko w sprawie certyfikatów COVID-owych w Unii Europejskiej i w krajach trzecich. Tutaj, w Parlamencie Europejskim obostrzenia zostały zniesione w taki sposób, że możecie głosować fizycznie na sali plenarnej, nie ma już zdalnych głosowań, zarówno na poziomie komisji, jak i na poziomie plenarnym. Nie nosimy już masek w Parlamencie Europejskim. Pana zdaniem to dobrze, że te obostrzenia są znoszone i czy nie powinno się zachowywać w Europie większej ostrożności mając na uwadze jakieś profilaktyczne działania?

Myślę, że to zależy od sytuacji. To , co mi się nie podoba i trudno, żeby się nam podobało, to fakt że na przyklad  Parlament Europejski miał w tej kwestii inne regulacje niż państwo francuskie, a więc myśmy przyjeżdżając do Strasburga, mogli wejść bez maski do europarlamentu, ale już do niektórych instytucji francuskich nie. To są rzeczy, które trzeba jednak bardzo precyzyjnie określać. To jest pewne dziwactwo. Natomiast teraz mamy nawrót pandemii. To jest znowu wyzwanie, także dla polskich władz, wierzę, że temu podołamy, zobaczymy co będzie jesienią, ja się obawiam, że znowu nastąpi nawrót restrykcji na poziomie instytucji Unii Europejskiej.

Czwartek - to jest taki charakterystyczny dzień w Parlamencie Europejskim - koniec sesji plenarnej, ale nie tylko. Ważne debaty przeprowadzane są również w czwartek. Mając na uwadze właśnie zasady demokracji i państwa prawa, spoza Unii Europejskiej. Tym razem były debaty poświęcone Brazylii, Tadżykistanowi. Czy w Pana ocenie to dobrze, że Parlament Europejski zajął się tymi dwoma krajami podczas tej sesji?

– Parlament Europejski nie może ulegać chęci izolowania Europy. Jeżeli mamy mieć wpływ jakiś, to trzeba się tym zajmować. Dla nas, dla Polski jest szczególnie ważny obszar postsowiecki, a więc kraje, które funkcjonują na obszarze dawnego Związku Radzieckiego. Tadżykistan, ciekawy kraj, który jako jedyny w tej Azji Środkowej, Azji postsowieckiej w sensie kulturowym, historycznym i językowym jest związany z Persją, z Iranem, reszta  czyli Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Turkmenistan, to ewidentnie wpływy tureckie i tam teraz toczy się wojna, wojna kulturowa i ekonomiczna między Turcją i Rosją. Ciekawa rzecz, że  pomijając eksport broni z Rosji, to gdy chodzi o inne towary, to już eksport towarów tureckich na ten rynek jest większy niż towarów rosyjskich. Dla nas to korzystne, bo wpływy Rosji maleją. Dobrze, że Europa się tym zajmuje, to jest też pewna kwestia gry geopolitycznej między szeroko rozumianym Zachodem a Wschodem. Może kwestie Brazylii są dla nas bardziej egzotyczne, ale Tadżykistan, podkreślam, to jest obszar dawnego Związku Sowieckiego, a myślę, że tutaj Polacy mają dużo do powiedzenia. My znamy komunizm, znaliśmy Związek Sowiecki, znamy Rosję Putina i w tej sprawie to my możemy być ekspertami dla naszych kolegów z Zachodu.

Bardzo dziękuję za te odpowiedzi. Szanowni Państwo, gościem w studiu Parlamentu Europejskiego był były wiceprzewodniczący tej instytucji, koordynator Komisji Kontroli Budżetu w Parlamencie Europejskim, EKR, europoseł Ryszard Czarnecki.

– Dziękuję bardzo.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka