Na II Soborze w Nicei w 787 roku uznano (a w zasadzie potwierdzono wcześniejsze nauczanie św. Augustyna), że: „u mężczyzny dusza wnika do ciała w 40 dni, a u kobiety w 80 dni po zapłodnieniu”. Tym samym Kościół dopuścił stosowanie aborcji (choć jej nie pochwalał!). Podobne poglądy prezentował także później św. Tomasz z Akwinu, który nie uważał aborcji za grzech, jeśli dziecko nie zostało obdarzone duszą – na wszelki wypadek (ponieważ nie wiadomo, czy urodzi się chłopiec czy dziewczynka), św. Tomasz dopuszczał aborcje do 6 tygodnia.
Oczywiście zarówno św. Augustyn, jak i św. Tomasz nie przedstawili żadnych dowodów swoich niezwykłych tez o bezdusznych dzieciach, poza chorymi konfabulacjami. Jest to doskonały przykład moralnego poziomu owych wielkich myślicieli oraz obecnych twierdzeń o „niewzruszonym stanowisku Kościoła w dziedzinie aborcji”.
Sam pomysł o „bezduszności” jest wzięty z tzw. "pokusy arystotelesowskiej", czyli teorii animacji sukcesywnej, która właśnie jako pierwsza rozróżniała te 40 i 80 dni. Od tej kwestii zdołali uciec duchowni ze Wschodu i zwyczajnie nie uznali żadnej „bezduszności”.
Św. Augustyn w swoim„Enchiridionie” porównuje dzieci poddane aborcji do „ziarna, które nie zakiełkowało” (i które nawet nie mają szans na odrodzenie/zbawienie)
Św. Tomasz z Akwinu zaś w „Summa Theologica” twierdzi, że człowiek ma dwie dusze … jedna zasiedla ciało i nie jest rozumna, druga zaś, utworzona przez Boga pod koniec procesu tworzenia (owe magiczne 40 i 80 dni) jest już tą właściwą, czyli rozumną, która zastępuje poprzednią (która z kolei ulega zniszczeniu).
I jak tu nie "podziwiać" tych dwóch świętych?
Głównym problemem II Soboru w Nicei, obok łapania dusz, była jednak kontrowersja obrazoburcza. Tutaj także utrzymano właściwą linię postępowania. Postanowiono, że bicie pokłonów, palenie świec i kadzidełek przed obrazami jest jak najbardziej słuszne i wskazane. A każdy kto będzie się temu sprzeciwiał zostanie potępiony jako heretyk.
Jednak pozostał problem drugiego przykazania, które zakazuje wprost wszelkiego kultu obrazków i figurek. Uznano więc, że trzeba je odpowiednio … hm … zinterpretować. Dlaczego? Ponieważ było ono łamane już na skalę przemysłową i przynosiło Kościołowi niezły dochód. Handel różnymi wizerunkami, oddawanie czci totemom i kawałkom nieboszczyków, wreszcie bicie pokłonów przed obrazami było od zawsze ulubionym sportem chrześcijan i byli gotowi za taką rozrywkę dużo płacić.
Papież Hadrian I (772-795) zaaprobował w pełni postanowienia soboru, tak w dziedzinie kultu obrazków jak i aborcji. Sam papież, mimo iż jego pontyfikat trwał ponad 23 lata (jak na owe czasy było to niezwykle długo), zapisał się w historii jedynie jako podtrzymujący uniżoną politykę swoich poprzedników wobec Franków.
Wówczas to król Franków Karol Wielki tak naprawdę sprawował władzę głowy kościoła; biskupów, arcybiskupów i opatów wybierał spośród własnych poddanych. Usiłował ograniczyć cudzołóstwo i sodomię wśród mnichów. Śmiercią karał Saksonów, którzy udawali chrześcijan, a nie przyjęli chrztu. Wszędzie kierował się sugestiami Alcuina. Był głową wspólnoty chrześcijańskiej. Hadrian I, w nagrodę za powiększenie dóbr papieskich ofiarował mu nawet przywilej wyboru papieża.
Po Stefanie II papiestwo coraz bardziej potrzebowało wojska. Więzy łączące Rzym z Konstantynopolem z powodu odległości i różnicy poglądów były już wtedy prawie całkowicie zerwane. Karol Wielki zdecydował się przyjść papieżowi z pomocą. W 782 roku nad rzeką Aller ściął cztery i pół tysiąca Saksońskich więźniów. Bez kłopotu poradził sobie z zagrażającymi papieżowi Longobardami.
Nowy obrońca kościoła nawet przypominał Konstantyna Wielkiego. Rozwiódł się z pierwszą żoną, a druga urodziła mu sześcioro dzieci. Gdy zrezygnował z usług tej ostatniej, z trzecią żoną miał dwie córki, a oprócz tego jeszcze jedną córkę urodziła mu konkubina. Czwarta żona nie urodziła żadnych dzieci; po jej śmierci miał cztery konkubiny. W ciągu całego życia miał ich dwanaście i każda urodziła mu przynajmniej jedno dziecko.
Rozwody Karola Wielkiego kościół przyjmował oczywiście bez zastrzeżeń.
Angielski mnich Alcuin, jeden z najbardziej uczonych ludzi tamtych czasów, namawiał Karola Wielkiego na przyjęcie korony Zachodu. Na świecie jest tylko trzech wielkich ludzi - mówił swemu panu - z których dwaj to papież i cesarz Konstantynopola. Trzecim jesteś ty, Panie, który za sprawą Pana naszego Jezusa Chrystusa powinieneś przewodzić chrześcijaństwu; masz godność i siłę większą niż ktokolwiek inny, jesteś najmądrzejszy i stoisz ponad wszystkim.
Jego koronacja będzie prawdziwym zwrotem historii.
„Ciemna strona papiestwa” Peter da Rosa.
http://mateusz.pl/czytelnia/ak-ep.htm - autor nader interesująco opisuje właśnie tzw. pokusy (arystotelesowską, platońską, stoicką), które to mogą pomóc zrozumieć (uważnemu) czytelnikowi, skąd brały się te wszystkie żenujące polowania na dusze. Miłej zabawy.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)