82 obserwujących
516 notek
1600k odsłon
1827 odsłon

Narodziny Inkwizycji

Wykop Skomentuj8

By utrwalić ponury sukces w Langwedocji, powołano jedną z najbardziej odrażających instytucji stworzonych przez człowieka - Świętą Inkwizycję. Jej powstanie w Tuluzie związane jest z osobą papieża Grzegorza IX. Pontyfikat tego papieża był ukierunkowany na walkę ze Staufami, jednak o Langwedocji nie zapomniał. Z najwspanialszej gospodarczo i najludniejszej krainy w Europie pozostał obraz nędzy i rozpaczy, jednak duch tej krainy wciąż był silny. Grzegorz IX zatem doszedł do wniosku, że by walczyć z herezją potrzebna jest wiara silniejsza niż ta, jaką oferują słabi biskupi.

Zakon dominikanów miał być początkowo forpocztą w walce o rząd dusz nad heretykami, jednak szybko stało się jasne, że tę walkę, ze stojącymi na wyższym poziomie intelektualnym i przede wszystkim moralnym heretykami, zwyczajnie przegrywa. Dlatego też zdecydowano się na rozwiązania siłowe, mówiąc prościej – na zaprowadzenie terroru.

W 1233 wyznaczono papieskich inkwizytorów (wybierano ich z uwagi na ich „przymioty”) w Tuluzie, Albi i Carcassonne. Rozpoczęło się.

Kościół miał zawsze nader interesujące podejście do herezji i do tego, co za herezje należy uznać. Dobrym przykładem jest donatyzm, herezja która przetrwała wśród katarów (oprócz dukatyzmu, dualizmu i monofizytyzmu). Donatyzm – przekonanie o tym, że grzeszny ksiądz nie może udzielać sakramentów. Katarzy swoim doskonałym stawiali wysokie wymagania. Wystarczyło że taki doskonały choćby zjadł kawałek mięsa, pocałował dziewczynę, nawet zaklął, i od razu przestawał być doskonałym. Była to wyjątkowo zażarcie zwalczana herezja (choćby przez św. Augustyna), ponieważ kościół uważał, że „łaska wynika z tego, co się robi, a nie z tego, kto to robi” (Ex opere operato, non ex opera operantis). W skrócie – według Kościoła nawet najgorsza kanalia i zboczeniec może udzielać świętych sakramentów …

Inkwizycja była od samego swego początku instytucją skorumpowaną (sterowaną) politycznie. Artykuł: „feudał, na którego ziemiach wykryto heretyka, sam narażał się na ekskomunikę … „ praktycznie dawał możliwość oskarżenia każdego.

W ogóle ludzie uczciwi, żyjący przykładnie, cieszący się uznaniem, zawsze byli przez duchowieństwo traktowani jako podejrzani. Przedstawiony poniżej przykład jest dość dziwaczny, ale wiele mówiący :

W XII wieku kleryk Gerwazy z Tilbury, wjeżdżając do Reims w doborowym towarzystwie (arcybiskupa i kilku prałatów), zauważył pracującą dziewczynę, wielkiej podobno urody. Kleryk próbował najpierw ją uwieść, następnie zaś, gdy to się nie udało, po prostu zgwałcić. Ta jednak broniła się tak zażarcie, że zainterweniował sam arcybiskup. Dowiedziano się wówczas, że owa dziewczyna nie chce plamić swego ciała i zamierza umrzeć dziewicą. Pełen złych przeczuć arcybiskup kazał ją aresztować. Na przesłuchaniu dowiedziano się, że jest ona heretyczką. Ponieważ nie chciała się nawrócić, została spalona (Moore – „Narodziny ludowej herezji”).

To właśnie w Langwedocji Inkwizycja zdobywała swoje odrażające szlify, doskonaliła swoje „metody”, które będą stosowane jeszcze przez wieki. Pierwszym problemem, jaki niewątpliwie musiano rozwiązać, to zmuszenie władz świeckich do współpracy. Udało się, ale długo trzeba było szantażować, grozić ekskomuniką władzom, całemu miastom zaś interdyktem, opornym konfiskowano majątki lub zrównywano ich w prawach do heretyków. Dochodziło do różnych „incydentów” i okazywało się, że zawód inkwizytora jest obarczony dużym ryzykiem – zdarzało się, że rycerze, chłopi, czasem nawet duchowni (!), po prostu mordowali swoich ciemiężców lub ich sługusów.

5 sierpnia 1234 roku na ulicach Tuluzy rozgrywała się niezwykła scena – dominikanie pod wodzą biskupa Rajmunda du Fauga nieśli łóżko z przywiązaną do niego staruszką. Zmierzali poza mury miasta, gdzie płonął już stos. Bardzo się śpieszyli, ponieważ kobieta była bliska śmierci i co chwila traciła przytomność, a jako heretyczka powinna umrzeć w płomieniach. Trochę wcześniej biskup Rajmund (podając się za katarskiego doskonałego), wyciągnął ze staruszki wyznanie herezji i skazał ją na natychmiastową śmierć. Owo odrażające przesłuchanie umierającej skończyło się pełnym sukcesem, bo kobieta niedawno przyjęła consolamentum i nawet nie myślała kłamać. Straszliwy pośpiech dominikanów, którzy praktycznie biegli z łóżkiem, skończył się sukcesem – gdy rzucono je w ogień, rozległ się słaby krzyk …

Niewątpliwie pierwszą metodą, po jaką sięgnął Kościół w walce z herezją, było zachęcanie do donosicielstwa. Za wydanie heretyka, lub osoby sprzyjającej heretykom i herezji, oferowano sowite nagrody. Opłacane one były ze szkatuły Rajmunda z Tuluzy (raczej z tego, co mu zostało). Majątkiem skazanego zaś dzielili się donosiciel, inkwizytor i Kościół.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura