82 obserwujących
519 notek
1613k odsłon
1833 odsłony

Narodziny Inkwizycji

Wykop Skomentuj8

Szybko przestano czekać na chętnych do judaszowej tacy. Normą stały się żądania dominikanów (oni objęli ster tej instytucji), by każdy, ale to każdy, składał donos – na sąsiada, przyjaciela, męża na żonę, rodziców na dzieci, dzieci na rodziców. Ci, którzy ośmielali się nie donosić, stawali się automatycznie podejrzanymi. Interes kwitł.

Było to zabijanie rodzącego się wcześniej w Langwedocji społeczeństwa obywatelskiego, na rzecz kościelnej krainy konfidentów. Wielokrotnie tych, którzy nie chcieli denuncjować, wsadzano do więzienia na długie miesiące – od czasu do czasu odwiedzali ich dominikanie, zachęcając, by wstąpili na pobożną ścieżkę donosicielstwa.

W 1247 roku, także w Tuluzie, potajemnie i wielokrotnie spotykali się Piotr Garcias i jego bliski krewny oraz przyjaciel Wilhelm. Pierwszy był katarem, drugi zaś franciszkaninem, a spotykali się, by dyskutować na tematy teologiczne (dalekie i słabe echo dawnych debat). Ten niezwykły katar i filozof miał równie niezwykłe poglądy – uważał, że nie wolno skazywać ludzi na śmierć, potępiał wojny i krucjaty – po prostu wyprzedzał swoją epokę! Niestety, ale człowiek któremu to mówił, jego najbliższy przyjaciel i krewny, już dawno go zadenuncjował. Podczas ich spotkań zawsze w pobliżu ukrywało się czterech mnichów, którzy skrupulatnie notowali każde słowo, jakie padło z ust katara – taka średniowieczna forma życia na podsłuchu …

Nawet zmarli nie byli bezpieczni przed Inkwizycją – wykopywano ich ciała z grobów i palono zmurszałe kości na stosach. Majątki i domy, które do nich kiedyś należały, palono, nieważne kto aktualnie w nich mieszkał.

Wprowadzono także inny uroczy zwyczaj – sprzyjającym herezji, czasem nawet niewinnym krewnym, kazano naszywać na ubranie wielkie żółte krzyże, jako znak hańby.

Okrucieństwo Inkwizycji wywoływało gwałtowne protesty – Rajmund VII z Tuluzy słał listy do papieża (nawet pobożna Blanka Kastylijska to robiła), nazywając podłością to, co się działo na południu Francji. Sławny franciszkanin, Bernard Delicieux, poprowadził ludzi na lochy inkwizycji w Carcassonne i po krótkiej walce doprowadził do uwolnienia wszystkich więźniów. W Moissac heretyków ukrywali cystersi.

Oto czoło, a oto broda, tu mam lewe ucho, a tutaj prawe - te ironiczne słowa wypowiadali po cichu katarzy, którzy musieli przeżegnać się w obecności innych osób. Wiele się zmieniło - doskonali często łączyli się w pary, udając męża i żonę, razem podróżując. Ich metody ukrywania się i oszukiwania okupantów bardzo się rozwinęły.

W 1242 roku wybuchło powstanie, zapoczątkowane porąbaniem na kawałki dwóch inkwizytorów w Avignon. Jednak rebeliantów szybko opuścili Hugo de Lusignan i Roger Bernard z Foix. Rajmund z Tuluzy ponownie został sam i powstanie upadło. Duża część ocalałych skryła się w twierdzy Montsegur.

Ten zamek naprawdę zasługiwał na miano „katarskiej świątyni”. Niezwykła „twierdza” na szczycie góry nie była jednak zamkiem obronnym! Specjalnie zbudowano ją tak, by nie nadawała się do obrony i by nawet nie można było jej do tych celów adaptować. Była to świątynia szczególnego rodzaju – skryptorium do przechowywania ksiąg oraz grobowiec, gdzie mieli kończyć swe życie doskonali …

Trudno się zatem dziwić, że ten cierń w oku Inkwizycji został w 1244 roku, po ciężkim oblężeniu, zdobyty. W twierdzy odkryto 200 doskonałych, którym tradycyjnie dano wybór – nawrócenie lub śmierć. Nie tylko nikt się nie nawrócił, ale dodatkowo 21 ludzi (wśród których byli tak mężczyźni jak i kobiety, szlachta i biedota) dołączyło do katarów i poprosiło o consolamentum, swój ostatni chrzest. 16 marca 1244 roku spalono 221 doskonałych – tradycyjnie sami weszli w ogień.

Jednak to nie Montsegur mogło się stać katarską twierdzą, ale cały kompleks twierdz: Queribus, Puylaurens, Fenouillet oraz kilka innych – był to jeden z najnowocześniejszych systemów obronnych, całkowicie samowystarczalnych. A jednak niemal nikt nie chciał już walczyć i kolejne z tych twierdz przechodziły bez walki na stronę Francji.

W tamtych czasach w obronie heretyków stawało już jedynie kilku rycerzy. Dzięki nim i dzięki posiadanym przez nich pieniądzom wynajmowano trochę najemników, głównie z Hiszpanii (katolików:), którzy walczyli w obronie prześladowanych heretyków. Ale to była z góry przegrana walka.

O skuteczności terroru podłości, prowadzonego przez Inkwizycję, najlepiej świadczy fakt, że w 1249 roku Rajmund z Tuluzy wydał w Ayen wyrok śmierci na 80 katarów … . Było to szok, ponieważ Rajmund był dla swoich poddanych niemal ideałem szlachetnego rycerza. Trzy miesiące później Rajmund VII z Tuluzy, ostatni przedstawiciel rodu Saint-Gilles, zmarł i spoczął w Fontevrault.

W 1252 roku papież Innocenty IV wydał dekret, dający Inkwizycji prawo do stosowania tortur – należało jedynie uważać, by ofiara nie straciła kończyny, zbyt dużo krwi (?) lub życia. W owym dekrecie papież także nakazywał nawet dzieciom denuncjować swoich rodziców. By zachować czyste ręce inkwizytorzy jedynie orzekali o winie swoich ofiar, następnie przekazywali je władzy świeckiej – która wyrok ogłaszała i wykonywała.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura