82 obserwujących
511 notek
1483k odsłony
997 odsłon

Wilkołak

Wykop Skomentuj5

Według niektórych historyków zoologii wilk jest tym dzikim zwierzęciem, które w największym stopniu naznaczyło cywilizację. Nic zatem dziwnego, że jego postać podlegała wielu niezwykłym „modyfikacjom”. Tak naprawdę wilk to wspaniałe stworzenie, wytrwałe, bystre, a nawet zdolne do poświęceń, a jednak stało się w naszej kulturze symbolem zła. Dlaczego?

Powód jest bardzo prosty – wilk był symbolem siły, przebiegłości i odwagi, do jakiej dążyli w społeczeństwach pogańskich młodzi chłopcy, by udowodnić, ze są godni miana wojownika. Tak było u Normanów, Germanów, Słowian, Bałtów i Rusów. Nie znamy szczegółów takich europejskich ceremonii, ale z tego co wiadomo młodzi wojownicy byli zmuszani do życia na łonie natury, żywienia się tym, co upolowali. Byli odrywani od opieki kobiet, choć jedną z form narodzin wojownika mogło być porwanie kobiety i sprowadzenie jej do własnego domu (Słowianie połabscy udawali się na dalekie rajdy i porywali zakonnice z klasztorów:) Recz jasna ostatecznym testem była walka z uzbrojonym wrogiem (Połabianie nawet zakopywali ciała Niemców pod progiem własnego domu). Sam ostateczny rytuał znany jest jedynie w zmitologizowanej formie, podczas której ekstatyczne tańce, narkotyki, jakieś testy odporności na ból, tatuowania (Wieleci podobno ozdabiali swe ciała w bardzo oryginalny sposób) i w końcu symboliczna przemiana w wilka podczas pełni się powtarzają. W skrócie i w odmitologizowaniu można to określić jako niezłą zabawę …

 

Począwszy od czasów prehistorycznych graffiti, poprzez mit Likaona w greckim świecie, świat łaciński (gdzie nazywano go versipellis), wilkołak trafił do tradycji indoeuropejskiej w nader interesujących obyczajach, zwanych luperkaliami – obchodzone były w lutym a były w zasadzie wesołymi obrzędami płodności, podczas których luperkowie, odziani w skóry wilcze, gonią i starają się smagnąć rzemieniem dziewczęta (miało to zapewniać płodność). Oczywiście połączone było to z zabawą, tańcami, ucztą.

 

Wilk był symbolem siły i waleczności dla Indian północnoamerykańskich. Czczony przez Rzymian, z uwagi na Romulusa i Remusa, wykarmionych przez wilczycę. Wśród wielu kultur istniał mit o chłopcu, żyjącym wśród wilków (Indie – Mowglie). Najbardziej skrajny element tej wizji występował wśród ludów nordyckich. Pojawili się tam berserkerzy (berserkerowie), zwani też czasami ulfhedhin – straszliwi wojownicy, których cechą rozpoznawczą była skóra wilcza lub niedźwiedzia, szaleńcza odwaga podczas bitwy i przede wszystkim śmierć w walce. Gdy berserkera powaliła choroba, kazał on sobie zadać tzw. „cios Odyna”. Bo tylko tych, co spotkała gwałtowna śmierć z bronią w ręku, walkirie mogły zabrać do Walhalli.

Słowianie połabscy często do walki przystępowali „ubrani” w wilcze skóry, na głowie nosząc czerepy wilków i niedźwiedzi – wywierało to dość szokujące wrażenie na chrześcijańskich Niemcach. Najbardziej znani z tego byli Wieleci – nazywani często Viltzy. Nawet nasi bezpośredni przodkowie często zamiast zbroi zakładali na głowy czerepy wilcze i niedźwiedzie - ten zwyczaj wśród prostych wojowników trwał aż do XV wieku (!), a kościół starał się go usilnie zwalczać (gdyż kojarzył się z pogaństwem).

 

Co nadzwyczaj ciekawe, wiara w wilkołaki (w dzisiejszym rozumieniu tego słowa)  swoje apogeum będzie przeżywać właśnie w chrześcijańskiej Europie. Rozpoczyna to się od wiekopomnego dzieła „Młot na czarownice” (Malleus Maleficarum) Kramera, wydanego w 1487 roku. Dzieło stukniętego dominikańskiego inkwizytora naprawdę wyznacza datę ogromnych zmian w wielu społeczeństwach Europy.

Oczywiście wilkołak nie zdobył takiej popularności jak czarownica (to one stanowią główny powód troski autorów Młota), jednak pojawili się specjaliści od walki z likantropią. Trudno przecenić znaczenia „Młota …”, niektórzy porównują go z „Mein Kampf” Adolfa Hitlera. Jest zdumiewające, że „Młot …” zdobył tak ogromną popularność (stał się prawdziwym bestsellerem i wyrocznią), zważywszy na to, że jest to tak potworna brednia.

 

W pogańskim świecie wilkołak był legendą i wzorem, symbolem, ale nigdy nie stał się celem straszliwej nienawiści. W przypadku wojowników był on ideałem waleczności, a luperkaliów symbolem płodności. Rozwijając brednie inkwizytorów zaglądano nawet do Biblii, gdzie u Mateusza fałszywi prorocy są przecież drapieżnymi wilkami:)

 

Niewątpliwie teologia kościelna nurt likantropii traktowała na dwa sposoby. Pierwszy, bardziej ortodoksyjny, był oparty na pismach św. Augustyna, który negował zamianę człowieka w bestię, uważając, że zło/diabeł tylko oszukuje nasze zmysły (do tego też poglądu skłaniał się autor „Młota …”). Drugi, nieco bardziej … hm … postępowy, wierzył w faktyczną transformację. Jednak poza sposobem widzenia wilkołaka z krwi i kości czy też wilkołaka-iluzjonisty, oba poglądy nie różniły się wiele, jeśli chodzi o stosowanie środków zaradczych.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura