Zapewne wielu z nas przecierało w ostatnich dniach oczy ze zdziwienia, czytając o niegodziwościach jakie nasi przodkowie wyrządzili przedstawicielom narodu żydowskiego w Polsce przed 1939 roku.
Wszyscy ci, którym zjawisko „antypolonizmu" wydawało się tylko abstrakcyjnym problemem wymyślonym przez jakieś zakompleksione środowiska narodowe, chyba wreszcie przejrzeli na oczy. Miara ataków się przebrała, choć obawiam się, że to bardziej początek niż koniec. Problem w tym, że splotło się przeciw nam kilka niekorzystnych czynników.
Jeden z nich to rosnąca wrogość do imigrantów w zachodniej Europie. Obiektywnie fala niezadowolenia powinna dotknąć przede wszystkim nieeuropejskich imigrantów, ale że są oni znacznie lepiej zorganizowani niż my, Polacy, a przy okazji, atakując ich można narazić się na oskarżenia o rasizm, to Polacy stają się idealnym celem antyimigranckich fobii. Ale na tym nie koniec.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)