46
BLOG
Tarcza dla USA, entuzjazm dla Polski
Większość Salonu ochoczo poparła instalację amerykańskich rakiet i eksterytorialnej bazy w Polsce. Skoro jednak nikt z nas nie widział jeszcze porozumienia między Warszawą a Waszyngtonem w tej sprawie to czy aby entuzjazm nie jest przedwczesny? Chyba, że tarcza USA jest dobrem samym w sobie i nie tylko chcemy ją przyjąć, ale jesteśmy za nią gotowi dużo zapłacić. Gruzińska wojna i wyprawa prezydenta Kaczyńskiego do Tbilisi na pewno pomogły w osiągnięciu porozumienia i z PR-owskiego punktu widzenia moment porozumienia był idealny. W przeciwieństwie do Gruzji nie jesteśmy jednak byłą republiką związkową z dwoma de facto państwami w państwie. Nie jesteśmy też członkiem WNP, Moskwa nie uważa nas za „bliską zagranicę” a - co chyba najważniejsze - naszego bezpieczeństwa chronią gwarancje NATO. Moim zdaniem koncentrujemy się niesłusznie wyłącznie na Moskwie a tymczasem za a 10 czy 20 lat atak na USA (i Polskę) wcale nie musi rozpocząć się z Rosji. W przeciwieństwie do Prezydenta RP nie wyobrażam sobie również trójetapowej ekspansji rosyjskiej, która miałaby się zakończyć w Warszawie. Jeśli zaś taka jednak nastąpi to będzie to również chwila wybuchu III wojny światowej. Jednak duża część polityków i publicystów oraz mniejsza część społeczeństwa uważa instalację tarczy w Polsce za pożądaną, wręcz konieczną dla naszego bezpieczeństwa. W całej sprawie zadziwia mnie jednak najbardziej fakt, że entuzjazm pojawił się zanim poznaliśmy jeszcze ostateczne szczegóły umowy z Amerykanami. Chodzi i o rzeczywiste gwarancje sojuszniczej pomocy, i o stronę finansową porozumienia. Ja na przykład chciałbym wiedzieć czy żołnierze US Army będą wyjęci spod jurysdykcji polskiego systemu karnego i ile zapłacimy za baterie Partiotów. Przypominają mi się mimowolnie „sukcesy” w negocjacjach w Brukseli. Premierzy Miller i Belka oraz prezydent Kaczyński wracali „z tarczą" z negocjacji z Kopenhagi czy Brukseli, ogłaszali „wielkie sukcesy” a następnie po kilku tygodniach bądź miesiącach rzeczywistość brutalnie weryfikowała te osiągnięcia. A to ktoś oszukał nas w sprawie kwalifikacji dla pielęgniarek, a to mechanizm z Joaniny okazał się słabszy niż oczekiwano. Tym razem treść porozumienia znają jeszcze tylko nieliczni, a fala entuzjazmu już roztacza się po kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)