0 obserwujących
98 notek
64k odsłony
136 odsłon

Konfederacja Polska

Wykop Skomentuj8

Sprawy dobra państwa zarówno w sferze wewnętrznej jak i zewnętrznej winny skłaniać do automatycznego niemal kompromisu. Takich sfer w polskiej polityce nie było ostatnio zbyt wiele, a od czasu kiedy Platforma Obywatelska wygrała wybory parlamentarne – takich sfer nie ma już chyba w ogóle. Przed naszymi oczyma staje Polska dwóch ośrodków władzy : rządowego i prezydenckiego.

Ośrodek rządowy to polityka Platformy Obywatelskiej, która wygładzona przez piarowski makijaż, jest niemniej nieustępliwa niż polityka obozu prezydenckiego, którą zarządzają weterani z rządu PiS. Każdy z obozów prowadzi swój kurs. Szczególnie bolesne dla naszego kraju jest to podczas realizacji polityki zagranicznej. Prezydent kpi sobie z szefa dyplomacji, traktuje go jak niezbyt pojętnego ucznia, który powinien brać przykład ze swojego starszego mistrza. Z kolei obóz rządzący przedstawia prezydenta, jako starszego pana, który nie za bardzo wie o czym mówi, nie do końca ma kontakt z rzeczywistością, i którym targają emocje – tak przecież typowe dla ludzi w tym wieku.

Jest to kompromitujący stan rzeczy, niespotykany w innych krajach, w których bywa, że np. skrajni socjaliści bronią przedstawicieli swego państwa, mimo tego, że są  oni reprezentantami aksjologii konserwatywnej. Taki gest wykonał np. premier Hiszpanii Jose Zapatero, broniąc poprzedniego szefa rządu – Jose Marię Aznara, gdy ten został obrażony przez socjalistycznego prezydenta Wenezueli – Hugo Chaveza. W Polsce tego typu gesty są niemożliwe.

Oprócz kompromitacji jest jeszcze przecież najważniejsze - zmniejszona skuteczność polskiej polityki zagranicznej. Przecież, gdy konflikt jest tak widoczny, że wzajemne oskarżenia wypowiadane są na forum międzynarodowym w obecności mediów, oczywistym jest, że przedstawiciele państw, z którymi negocjujemy będą rozgrywać między dwoma obozami polskiej władzy. Jest to prosta droga do blamażu.

Premier chce ocieplenia stosunków z Rosją – prezydent dolewa oliwy do ognia, szef rządu chce korzystniejszych warunków dla tarczy antyrakietowej – głowa państwa krzyżuje te plany i chce zrealizować projekt za darmo, Lech Kaczyński jedzie wesprzeć Gruzję – Donald Tusk spogląda na to sceptycznie. Przecież to są dwie różne polityki zagraniczne. Polska jest krajem unitarnym, ale jeśli - nie znając tego faktu - przyjrzelibyśmy się poczynaniom polskich przedstawicieli powiedzielibyśmy, że to jest to jakaś dziwna konfederacja. W tej konfederacji każde, z dwóch państw składowych ma swój rząd, który obrał własny kurs w polityce zagranicznej.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale