Dokładnie 25 sierpnia, czyli tydzień temu osławiony spin doktor – Adam Bielan, zapowiedział wielki wizerunkowy kontratak prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego miał być reżyserem on oraz Michał Kamiński. Miała to być wielka ofensywa trwająca przynajmniej przez całą jesień. Doniesienia te skomentował specjalista od wizerunku konkurencji - Adam Łaszyn. Oczywiście pewnie nie był do końca obiektywny, ale powiedział rzecz, którą wie właściwie każdy obserwator polskiej polityki: Lech Kaczyński to mission impossible każdego spin doktora, ponieważ jego licznych wpadek – tak przecież atrakcyjnych medialnie i łatwych do zapamiętania wśród odbiorców – trudno będzie się pozbyć z pamięci opinii publicznej, zwłaszcza, że pan prezydent nie omieszka pewnie i czegoś dorzucić.
Nie trzeba było długo czekać. Przedwczoraj podczas ważnej dla elektoratu obecnego prezydenta uroczystości – rocznicy sierpnia 80 – Lech Kaczyński znowu przypomniał nam o „małpie w czerwonym”: gdy wymieniał nazwisko jednego z twórców historycznych wydarzeń w stoczni – Bohdana Borusewicza, tłum zaczął gwizdać. Sfrustrowany prezydent wrzucił więc do swojego przemówienia: „Cicho, Szanowni Państwo”.
Cały misterny plan Bielana i Kamińskiego w tym właśnie momencie upadł. Z całą pewnością delikatnie ostrzegali swojego szefa o tym, aby starał się uważać, aby nie dał się ponieść emocjom i nawet po cichu ich nie artykułował. Ni udało się. Nie tylko szeptem, ale prezydent wykrzyczał je do mikrofonu.
Można powiedzieć; przypadek. No, ale przecież nie pierwszy. Można również dodać, że: „pan prezydent po prostu jest nieco niezgrabny i czasem mu się coś wymsknie, ale to przecież nic groźnego”. Ja nie o tym. Owszem, szkoda że prezydent naszego kraju nie jest bardziej reprezentatywny, chciałbym jednak zwrócić uwagę na nastawienie głowy państwa do ludzi i funkcji, którą sprawuje. Czy więc jest to spokojny, ciepły człowiek, który podobno ukazuje się dopiero gdy zgasną światła kamer, wśród najbliższych, czy jest to raczej osoba, która ludzi ocenia – delikatnie mówiąc - negatywnie, pesymistycznie?
Komentuję te wydarzenie, gdyż odczułem pewien dyskomfort po tym, jak specjaliści od wizerunku prezydenta z dumą oznajmili mediom, że oto teraz prezydent będzie się podobał, że przystępuje do odbudowy swego wizerunku. Jako przykład, a nawet fundament podawano tutaj aktywność międzynarodową, np. podczas konfliktu w Gruzji. Chciałbym więc wiedzieć czy prezydent wykonuje takie czy inne działania ze względu na interes Polski, czy też jest to tylko piarowa estetyka, mająca pokazać głową państwa jako wojownika o słuszną sprawę. To może się podobać, ale czy kosztem polskich interesów, bezpieczeństwa naszego kraju?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)