Liderzy PO idą w ślady braci Kaczyńskich i przesuwają ciężar wypowiedzi na prawą stronę. Przekonują mnie o tym ostatnie ruchy Platformy związane z emerytami dla esbeków i wczorajsze mocne słowa rzecznika MSZ w sprawie Eriki Steinbach. Podobnie jak PiS nie mają przy tym zbyt wiele do stracenia, bo polska polityka w sferze deklaracji znacznie odbiega od polityki rzeczywistej.
Platforma trzyma się w sondażach znakomicie i robi wszystko, by nie zmienić korzystnego dla siebie trendu. Kilka ostatnich wydarzeń, te wymienione we wstępie czy też ocieplenie na linii bracia Kaczyńscy- postkomunistyczna lewica, sprawiają, że partia Donalda Tuska, przynajmniej w percepcji społecznej skręca w prawo. Tym samym może przystąpić do licytacji z PiS o miano najbardziej patriotycznej czy antykomunistycznej formacji na scenie politycznej. Platforma, podobnie jak wcześniej PiS, pewnie zauważyła, że tanie i nośne obietnice tak naprawdę niewiele kosztują, podobnie jak ich realizacja, która przecież wcale nie musi mieć miejsca. Mistrzem podobnych demagogicznych posunięć w poprzednich latach była partia braci Kaczyńskich: Solidarna Polska, Komisja Prawa i Sprawiedliwości czy Silna Polska w Europie przeszły do klasyki marketing politycznego. Jednak na nośnych hasłach zazwyczaj wszystko się skończyło, w przypadku "silnej Polski w Europie" nastąpił nawet regres po przyjęciu Traktatu z Lizbony. Jest prawdziwym paradoksem i wstydem dla PiS, że jeden z ich sztandarowych projektów wymierzony w byłych pracowników SB nie doczekał się realizacji gdy PiS miał większość w sejmie, a dziś powraca jako projekt PO.
Liderzy tak PO, jak i PiS chyba zorientowali się, że w krajowej polityce mogą obiecać niemal wszystko, aby poprawić sondaże i przyciągnąć wyborców. Rzeczywistą areną osiągnięć jest jednak polityka zagraniczna i tutaj obie partie wypadają nad wyraz słabo. W sprawie unijnej eurokonstytucji z Lizbony i porozumienia w sprawie bazy USA w Polsce obie partie udowodniły jak łatwo ustępują i przyjmują skrajnie niekorzystne dla Polski warunki, zarówno w rozmowach z Brukselą, jak i Waszyngtonem. I to jest niestety realny wyznacznik działań dwóch dominujących ugrupowań na polskiej scenie, nie zaś kolejne populistyczne deklaracje, w których PO i PiS w rywalizacji o polskiego wyborcę wręcz się prześcigają.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)