Dziś Adam Michnik pochwalił Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego za działania na rzecz Gruzinów. Ja z kolei mam poważny zarzut do głowy państwa w sprawie bardzo ważnej dla tysięcy Polaków.
19 sierpnia 2008 prezydent Lech Kaczyński bez rozgłosu medialnego podpisał ratyfikację umowy między Polską i USA o zabezpieczeniu społecznym. Jej kształt, który zawdzięczamy uległej postawie negocjatorów z naszej strony jest po prostu skandaliczny i uderza w wielu Polaków mieszkających i pracujących w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że uprawnienia emerytalne Polaków w USA zostały znacznie obcięte. Wszystko dlatego, że polska strona po to, aby Amerykanie mogli zaoszczędzić wydatków na emerytów z Polski, zgodziła się na skrajnie niekorzystne dla nas rozwiązanie.
Okazuje się, że Polacy w USA, którzy wcześniej pracowali w Polsce, w ramach procedury Windfall Elimination Provision będą mieli emeryturę dotkliwie pomniejszoną w stosunku do obywateli USA, którzy pracowali taki sam okres czasu i odprowadzali do Social Security Administration takie same składki. Wszystko dlatego, że od wypracowanych w USA składek zostaną odjęte składki wypracowane w Polsce, przed przyjazdem do USA. Procedura WEP nie dotyczy jednak wszystkich krajów, bo niektóre - jak Irlandia - zabezpieczyły interesy swoich rodaków.W samym Chicago i aglomeracji te rozwiązania uderzają w blisko 200 tys. Polaków, którzy już pobierają emeryturę lub do roku 2010 staną się emerytami. O ich dramacie świadczy list jedengo z czytelników w poczytnej chicagowskiej gazecie "Kurier Codzienny" Autorami listu są państwo Maria i Władysław Bobrowscy: Mój mąż pracował w Polsce 30 lat i otrzymał 1100 zł emerytury. W USA pracował lat 15 i wypracował $ 275 emerytury plus medicare (prawo do finansowania opieki zdrowotnej). Ja wypracowałam w Polsce 560 zł emerytury, a w USA $ 37 plus medicare. Teraz mężowi Social Security Administration zabrała wszystko: i amerykańską emeryturę i medicare. Mnie zabrali te 37 dolarów, na szczęście zostawili medicare. Procedura redukcji emerytur nie dotyczy tylko jednej, uprzywilejowanej grup pracowników władz państwowych. W praktyce - jak zwracają uwagę liczni przedstawiciele amerykańskiej Polonii - oznacza po prostu uprzywilejowanie funkcjonariuszy komunistycznego systemu, bo to oni przede wszystkim są obecnie czynnymi rządowymi emerytami w USA. Jest to tym większy paradoks, że właśnie słyszymy w Polsce deklaracje zarówno PO, jak i PiS o tym jak pozbawić świadczeń emerytalnych byłych esbeków.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)