Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz
35
BLOG

Manewry wojskowe w prezydenckim orędziu

Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz Polityka Obserwuj notkę 1

Wczorajsze manewry wojskowe na Ukraine z udziałem prezydenta Wiktora Juszczenki były transmitowane w dwóch głównych kanałach ukraińskiej TV. Piszę o tym na wypadek gdyby spin-doktorzy polskiego prezydenta wpadli na podobny pomysł.

 

Nie od dziś wiadomo, że prezydentów Polski i Ukrainy łączy wspólna przyjaźń. Obaj zresztą są dobrymi przyjaciółmi prezydenta Gruzji. Juszczenko został nawet w 2006 roku ojcem chrzestnym syna gruzińskiego przywódcy, natomiast Lech Kaczyński w zeszłym roku z powodu tragedii w kopalni Halemba nie mógł dostąpić tego zaszczytu.

 

Zarówno prezydent Ukrainy, jak i Polski zmagają się obecnie z zewnętrznym zagrożeniem w postaci "rosyjskiego imperializmu" oraz wewnętrznym problemem spadających notowań. Dla obu Panów antyrosyjska polityka od dawna jest paliwem wyborczym. Tutaj jednak ukraiński prezydent ma o wiele trudniejszą sytuację, bo duża część Ukrainy wcale nie chce wojny z Kremlem a na pewno nie chce za tę wojnę płacić, chociażby droższą ropą i gazem. Tę sytuację wykorzystuje z kolei skutecznie lider Partii Regionów, tym bardziej że Ukraińcy wcale też nie palą się do członkostwa w NATO. Antyrosyjski kurs prezydenta Juszczenki, może oznaczać także ogromne problemy wewnętrzne, w kraju gdzie w przeciwieństwie do Polski, mieszka duża grupa etnicznych Rosjan.

 

Obaj prezydenci dużo uwagi poświęcają również historii swoich narodów. Jednak o ile Lech Kaczyński - i za to mu chwała - sporą część politycznego kapitału zbił na bardzo udanym projekcie Muzeum Powstania Warszawskiego, o tyle prezydent Juszczenko gloryfikuje zbrodniarzy spod znaku OUN-UPA, którzy mają na rękach również polską krew.

 

 

Ukraiński prezydent stanął w obliczu kolejnego potężnego kryzysu politycznego we własnym kraju, z którego sądząc po notowaniach własnego ugrupowania bardzo trudno będzie mu się podnieść. Z coraz głośniejszym niezadowoleniem opozycji i narodu po przegranej wojnie również musi się liczyć gruziński prezydent . Może się więc okazać, że tzw. polityka wschodnia polskiego prezydenta oparta na trójkącie Tbilisi-Kijów-Warszawa za chwilę poprostu legnie w gruzach.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka