Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz
43
BLOG

Nie zapominajmy o Karabachu

Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz Polityka Obserwuj notkę 6

Ponad dwudziestu zabitych żołnierzy to efekt rosnących od napięć w kaukaskim Górskim Karabachu, na granicy ormiańsko-azerskiej. Gdyby powiódł się gruziński atak na Osetię, wówczas Azerbejdżan mógłby również spróbować „przywrócić integralność terytorialną” za pomocą siłowego rozwiązania.  

Obecny spór o Górski Karabach, zamieszkały w zdecydowanej większości przez społeczność ormiańską sięga początków sowieckiego panowania na Kaukazie. Bolszewicy pod wodzą Józefa Stalina licząc na rozszerzenie sympatii komunistycznych na Turcję postanowili wcielić ormiańskie terytorium w skład Azerskiej SRR, jako region autonomiczny. Ten sztuczny i niesprawiedliwy podział znalazł swój wyraz w jednej z najkrwawszych wojen, jakie dotknęły sowieckie imperium na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku, która pochłonęła 30 tys. ofiar. Ostatecznie Ormianie wspierani przez rodaków z Erewania i Moskwę odzyskali kontrolę nad terytorium republiki, która formalnie wchodzi w skład Azerbejdżanu, który z kolei popiera Turcja.  

Chrześcijańskich Ormian i muzułmańskich Azerów dzieli nie tylko religia, ale krwawe karty historii. Wątły pokój w Karabachu jest systematycznie zakłócany przez wymianę ognia na linii demarkacyjnej. Od czasu powstania w tym roku „państwa kosowskiego” na niespokojnej linii frontu stało się jeszcze goręcej. Karabach wspierany przez Armenię, ma na arenie międzynarodowej identyczny status jak Południowa Osetia czy Abchazja.

Gdyby prezydent Saakashvili wygrał wojnę o Osetię jest bardziej niż prawdopodobne, że Azerbejdżan poszedłby w jego ślady i postanowił przywrócić „porządek konstytucyjny” w zbuntowanej enklawie. Oba państwa, Gruzja i Azerbejdżan łączy nie tylko przyjaźń z USA, ale także dynamiczny wzrost wydatków na zbrojenia wojskowe. Mam nadzieję, że w Karabachu nie dojdzie do rozlewu krwi i ten kolejny na Kaukazie spór terytorialny zostanie rozwiązany pokojowo. Wydaje się, że azerska ofensywa na Karabach jest jednak mało prawdopodobna, szczególnie, że Rosjanie pokazali na Kaukazie, że ich gwarancje bezpieczeństwa są jak najbardziej wiarygodne.

Bardzo zastanawiam się natomiast, jaka byłaby reakcja polskiego premiera, a przede wszystkim prezydenta, gdyby Azerbejdżan zaatakował Ormian w Karabachu i czy na wiecu w Baku również poparlibyśmy „słuszną” wojnę. Na początku lipca polski prezydent oświadczył bowiem, że „Polska popiera integralność terytorialną Gruzji i Azerbejdżanu” a oba kraje uznajemy za strategicznych sojuszników.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka