Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz
58
BLOG

Ambasador w Kosowie, czyli nie stać nas niestety na zbyt wiele

Sylwester     Chruszcz Sylwester Chruszcz Polityka Obserwuj notkę 4

Lech Kaczyński zadeklarował dziś, że nie podpisze nominacji dla ewentualnego ambasadora RP w Kosowie. Ładny gest, aczkolwiek nic nieznaczący, zważywszy, że MSZ już wcześniej zapowiedział, że nie ma na razie środków na nową placówkę w albańskim państwie. 

Z dużym zaskoczeniem śledzę wypowiedzi naszego prezydenta, w imieniu Rzeczpospolitej na forum ONZ. Okazuje się, że Polska to kraj, który na co dzień nie tylko przestrzega prawa międzynarodowego, ale również gwałtownie reaguje na próby jego łamania. Czy aby na pewno? Istnieje silny związek przyczynowo-skutkowy między tym, co dzieje się na wschodzie, a tym co stało się na Bałkanach. Nigdy nie kryłem, że uznanie niepodległości Kosowa przez polski rząd to błąd. Chociaż było ono legalne. Nie będzie jednak mojego podpisu na wyznaczenie ambasadora w Kosowi –miał powiedzieć w USA polski prezydent. Swoją drogą chyba po raz pierwszy prezydent RP uznaje legalność nielegalnego aktu rozbioru Serbii.

Oczywiście nigdy bym się nie spodziewał, że Lech Kaczyński zaprosi do samolotu Dmitrija Medvedeva i Vaclava Klausa i wspólnie polecą do Belgradu bronić integralności terytorialnej Serbii. Jednak to nie pisowski prezydent, ale rząd PO uznał – wbrew ONZ – oderwanie od Serbii jej historycznej kolebki. Ale prezydent mógł wówczas głośno zaprotestować przeciw amerykańsko-niemieckim próbom przesuwania granic w Europie. Ograniczył się do umiarkowanej wypowiedzi sugerując że rząd Donalda Tuska się za szybko. 

Bardzo ładnie w Nowym Jorku zabrzmiały słowa o tym, że każde państwo - bez względu na to, czy jest słabe, czy silne - musi przestrzegać prawa międzynarodowego. Lech Kaczyński powiedział m.in., że „na naszych oczach , niewiele tygodni temu dokonała się bezprawna agresja militarna i podział kraju. Była to agresja na niezależne państwo. Zostały złamane podstawowe zasady prawa międzynarodowego: nienaruszalność granic i poszanowanie integralności terytorialnej. Polski prezydent nie mówił jednak w tym kontekście Serbii. Nie mówił też w kontekście Iraku, bo przecież poparł inwazję na ten kraj – nielegalną w świetle prawa międzynarodowego i ustaleń ONZ. A swoją wizyte w Nowym Jorku rozpoczął od imprezy na cześć koalicji wojsk goszczących w tym kraju. W wystąpieniu głowy państwa w Nowym Jorku dostało się też tradycyjnie Rosjanom. 

Budująco brzmią te słowa na arenie międzynarodowej, szczególnie, że ze względów historycznych Polska zajmuje na forum ONZ miejsce szczególne. Nie mogę się niestety oprzeć wrażeniu, że nasz prezydent w Nowym Jorku przypomina nieco jednego szefa klubu PiS, starającego się skarcić swojego klubowego kolegę w sferze, w której sam do końca nie jest OK.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka