170 obserwujących
2193 notki
5150k odsłon
1273 odsłony

Nawet za komuny… Adres: Partia Jarosława Kaczyńskiego

Stanisław Piotrowicz opuszcza chyłkiem pod osłoną nocy Pałac Prezydencki po ceremonii ślubowania nowych członków TK. Fot. kadr TVN24
Stanisław Piotrowicz opuszcza chyłkiem pod osłoną nocy Pałac Prezydencki po ceremonii ślubowania nowych członków TK. Fot. kadr TVN24
Wykop Skomentuj23

Za komuny nielegalną opozycję nazywano „elementami wrogimi władzy ludowej, chuliganami i zaplutymi karłami reakcji ”. Dziś natomiast, cytując klasyka władza „dojnej zmiany” legalną opozycję protestującą przeciw uwięzieniu Margot nazywa ustami ministra sprawiedliwości „siewcami bandytyzmu ", co ewidentnie się kojarzy z „dorzynaniem watach ” (Sikorski) oraz „odrąbywaniem rąk Polakom protestującym w Poznaniu przeciwko władzy ludowej " (Cyrankiewicz). 

Zaś przed epidemią, konwencje wyborcze Prawa i Sprawiedliwości przypominały jak żywo kolejne zjazdy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Sali Kongresowej Pałacu Kultury. Ten sam partyjniacki entuzjazm, praktycznie te same hasła ("Razem możemy więcej ”, „PiS partią sukcesu ", ten sam spęd działaczy, to samo uwielbienie dla partyjnego przywódcy, autobusy pościągane z całej Polski, wodzireje, zapiewajło i klakierzy, słowem wypisz wymaluj apogeum szczytowania komuny,- tylko barwa tła z czerwonego na niebieski zmieniona.

A więc wszystko tak, jak było, - tylko adresy się pozmieniały. Kiedyś komunistyczna władza okopała się w Domu Partii przy Nowym Świecie. Dziś natomiast, jej pobratymcy zabarykadowali się ma Nowogrodzkiej. 

Propaganda sukcesu
Wikipedia tak określa propagandę sukcesu towarzysza sekretarza Edwarda Gierka, cytuję:
Dla okresu rządów Edwarda Gierka charakterystyczna była propaganda sukcesu, której głównym celem było wyolbrzymianie dokonań ekipy rządzącej, oraz maskowanie niepowodzeń i porażek. Posługiwano się frazesami o "dynamicznym rozwoju", "cudzie gospodarczym" i "budowaniu nowej Polski"...”, tyle cytatu z Wikipedii.

No i cóż ja mam jeszcze dodać? Wszystko jak kiedyś. Trzeba tylko zamienić nazwisko sekretarza Gierka nazwiskiem premiera Morawieckiego, żeby się przekonać, iż nie ma praktycznie żadnej różnicy pomiędzy propagandą sukcesu PZPR, a praniem mózgów „ludu pisowskiego” przez "Złotoustego Pinokia". 

No może z jednym wyjątkiem. Premier Morawiecki w ciągu pięciu lat zadłużył Polskę stukrotnie bardziej, niż Towarzysz Gierek w ciągu pełnej dekady. Ale tamten dług nam częściowo umorzono, zaś finansową „dziurę Morawieckiego” będziemy spłacać my, nasze dzieci, wnuki, prawnuki... i nigdy nie wyjdziemy z tego, w co nas wpuścił ten nieodpowiedzialny Premier, bez cienia obciachu mamiący ludzi wyssanymi z palca fantasmagoriami.

Chleba i igrzysk
W czasach gomułkowsko-gierkowskich, żeby dać ludziom poczucie luksusu, od czasu do czasu rzucano na rynek banany, zwiększano deputat węglowy, bądź przyznawano talon na syrenkę. Ale te „luksusy” miały zobowiązywać ludzi do podświadomej wdzięczności dla władzy.

Dzisiaj, lansowanym przez pisowców symbolem luksusu stała się patriotyczna moda na ubieranie się wyłącznie w rodzimą konfekcję, co zwykle skutkuje wrażeniem jakby rzeczeni nie mieli lustra w domu. Owe „elity” od czasu do czasu zbierają się na tarle, parafrazując Kazika w miejscach „lepszych od waszych”, poczynając od dołu: na wiejskich plebaniach, małomiasteczkowych kółkach różańcowych, aż po wielkomiejskie Republiki, Frondy i Kluby Wtorkowe, gdzie o Rzeczpospolitej zażarcie perorują roczniki pamiętające jeszcze wczesne zaranie jurajskiej epoki dinozaurów i wszyscy ze wszystkimi się zgadzają w myśl ułańskiego zawołania: „Szable w dłoń! Bolszewika goń, goń, goń! " A media publiczne tłuką miłośnikom PiS do głowy od rana do nocy, że to wszystko dzięki rządowi Morawieckiego i narodowemu zbawcy, - naczelnikowi Kaczyńskiemu. I wdzięczny naród głosuje jak trzeba. Niestety ci „użyteczni idioci” wciąż nie zdają sobie sprawy, że za tę dobroczynność władzy będą już niedługo musieli przyjąć każdy postawiony im warunek.

Naczelnym hasłem peerelu było: „Tysiąc szkół na tysiąclecie ”. Teraz przefarbowani siewcy nowego porządku przy każdej możliwej okazji skandują to samo hasło, tylko „szkoły tysiąclecia ” zastąpiono wyprawkami szkolnymi „300 Plus”, zaś ostatnio wakacyjnymi „bonami turystycznymi”, które ci, którzy na wakacje nie pojadą, będą mogli wzorem komunistycznego systemu kartkowego, na inne reglamentowane towary zamienić. A więc, mechanizm pozostał ten sam, co za komuny, - tylko socjotechnika nieco bardziej wyrafinowana. Ale nawet komuniści nie zdołali tak ogłupić ludzi, jak minister kultury Gliński, - kumaci wiedzą, o czym mówię. 

Cenzura
W czasach reżimowych cenzurą zajmowała się instytucja państwowa o nazwie „Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk ” z siedzibą przy ulicy Mysiej. Pracujący tam cenzorzy badali wszelkie formy przekazu informacji z punktu widzenia ich zgodności z aktualną polityką rządzącej partii. Oni ustalali, co wolno, a czego nie wolno mówić, pisać i słuchać.

Dzisiaj zaś ludzie Kaczyńskiego krzyczą, że cenzury już nie ma. Otóż, nic bardziej pokrętnie kłamliwego. Bo cenzura jest nadal i to głębsza niż kiedyś, tyle, że działa pod zmienioną nazwą. Dzisiaj cenzurę zastąpiono „batogiem prawicowej poprawności politycznej ”.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka