echo24 echo24
4160
BLOG

Etos profesora w świetle naruszania tajemnicy sakramentalnej

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 137

Motto
Tajemnica sakramentalna jest nienaruszalna;
dlatego nie wolno spowiednikowi słowami lub w jakikolwiek inny sposób
 i dla jakiejkolwiek przyczyny w czymkolwiek zdradzić penitenta.
Spowiednik, który narusza bezpośrednio tajemnicę sakramentalną,
podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa,
zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej.
Gdy zaś narusza ją tylko pośrednio,
powinien być ukarany stosownie do ciężkości przestępstwa.
Kodeks Prawa Kanonicznego

 
Newsweek właśnie poinformował, cytuję:

Prof. Zimmermann o Andrzeju Dudzie: Czy ktoś taki może być dobrym prezydentem? Nie
- Andrzej Duda ma taki charakter, że kiedy przyjdzie mu o czymś rozstrzygać, woli komuś ustąpić, nie chce lub nie umie wiązać się odpowiedzialnością. Czy taki ktoś może być prezydentem? Dobrym prezydentem? Nie – mówi o swoim wieloletnim asystencie, profesor Jan Zimmermann, profesor nauk prawnych z UJ i promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy…
” – vide:
( http://polska.newsweek.pl/profesor-jan-zimmermann-promotor-andrzeja-duda... )

Dzisiejszą notkę piszę nie tylko, jako bloger, lecz także człowiek, który zrobił doktorat, a więc przeszedł stosowną procedurę poczynając od otwarcia przewodu doktorskiego, poprzez przeprowadzenie badań naukowych, napisanie pracy doktorskiej, na jej finalnej obronie kończąc – a wszystko odbyte pod okiem promotora z tytułem profesora.

Wiem tedy, że trwająca zwykle kilka lat ścisła współpraca doktoranta z promotorem stwarza z czasem wzajemną płaszczyznę niezwyczajnie bliskiej zażyłości i porozumienia między rzeczonymi nie tylko na niwie naukowej, lecz także w płaszczyźnie wzajemnego ludzkiego zaufania. Bowiem celem osiągnięcia maksimum doskonałości procesu naukowego doktorant musi się bez reszty otworzyć przed swoim promotorem, nie tylko, jako naukowiec, lecz także, a może jeszcze bardziej, jako człowiek z wszystkimi jego zaletami i wadami, co z kolei zobowiązuje promotora do bezwzględnej dyskrecji, którą można śmiało przyrównać do bezwarunkowego dotrzymania kapłańskiej tajemnicy spowiedzi.

Inaczej mówiąc, o ile spowiednika obowiązuje przestrzeganie Kodeksu Prawa Kanonicznego, to promotor pracy doktorskiej winien kategorycznie przestrzegać wymogów Kodeksu Etyki Profesora Uniwersyteckiego i Nauczyciela Akademickiego, który co prawda pozwala mu na publiczną ocenę wartości naukowej reprezentowanej przez doktoranta, lecz kategorycznie mu zabrania publicznego obnażania cech charakterologicznych swego podopiecznego, co z kolei można utożsamić z tajemnicą lekarską uregulowaną prawnie przez Kodeks Etyki Lekarskiej.

Dlatego uważam, że z gruntu niemoralne i ustawiczne upublicznianie w mediach cech charakterologicznych prezydenta Andrzeja Dudy przez promotora Jego pracy doktorskiej profesora Jana Zimmermanna z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego jest godnym najwyższego potępienia pogwałceniem zasad Kodeksu Etyki Profesora Uniwersyteckiego, zaś tym karygodnym postępowaniem rzeczonego profesora winien się niezwłocznie zająć Komitet Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk, który nomen omen nie omieszkał ostatnio wyrazić swojego „stanowiska w sprawie bieżących debat politycznych” – vide: ( http://www.ken.pan.pl/ ), ale tym, co wyprawia w mediach biegający od studia do studia objazdowy apostoł salonowy prof. Jan Zimmermann UJ o dziwo się jeszcze nie zajął. A przecież za to, co prof. Zimmermann powiedział publicznie o obecnie urzędującym Prezydencie RP rzeczony uczony podlega bezsprzecznie „profesorskiej ekskomunice”.

Na koniec warto się zastanowić, dlaczego prof. Jan Zimmermann tak niegodnie postępuje w stosunku do swojego byłego doktoranta?

Otóż moim zdaniem profesorowi Zimmermannowi marzy się spopularyzowana w III RP kariera profesora-celebryty, o czym na łamach Gazety Wyborczej bardzo trafnie pisał młody profesor mojej Almae Matris Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, laureat najbardziej prestiżowego wyróżnienia nazywanego  „Polskim Naukowym Noblem” pan Andrzej Jajszczyk, cytuję:

Profesorowie-celebryci wypowiadają się często i chętnie na wiele tematów, ale brak im rygoru intelektualnego, by trafnie wskazywać zagrożenia i jednocześnie praktycznie się im przeciwstawiać. Swobodnie poruszają się po modnych tematach, mając o nich nikłe pojęcie. Zamiast pracowicie studiować źródła i stawiać śmiałe hipotezy, konfrontując je z najtęższymi umysłami świata, swoje kariery budują na publikowaniu felietonów bądź pisaniu po polsku książek, które mało, kto czyta. Są skrajnymi indywidualistami, rzadko potrafią działać razem czy sensownie się odnosić do głębszych prac swoich koleżanek i kolegów.
Są jednak chwile, gdy humanistyczne środowisko przemawia jednym głosem – wtedy, gdy czuje zagrożenie utraty dochodów czy przywilejów. Tak było ostatnio, gdy podniesiono wielki krzyk w obronie kształcenia na kierunku filozofia. Nie przypominam sobie, by ci sami ludzie kiedykolwiek upomnieli się o jakość nauczania studentów czy przeciwstawili masowemu przyjmowaniu na uczelnie kogo tylko popadnie…
”, koniec cytatu („Polski inteligent tęskni za utopią”, Magazyn Świąteczny Gazety Wyborczej, 15-16 lutego 2014r.). 

A ja jeszcze dodam, iż moim zdaniem naukowa generacja 65 Plus nie jest już w stanie się zmierzyć z nienotowanym dotąd przyśpieszeniem rozwoju cywilizacji, jakie nastąpiło w ostatnich dwudziestu latach i wciąż następuje. Te nowe warunki pociągają za sobą konieczność zmiany mentalności i przestawienia się na idące z duchem czasu nowoczesne myślenie, kompatybilne z tempem i specyfiką dokonujących się zmian. Niestety, znakomita większość ukształtowanych przez komunę reprezentantów pokolenia „65 Plus”, nota bene wciąż zajmujących na uczelniach większość stanowisk kierowniczo-decyzyjnych, nie nadąża za rozwojem świata nauki, co im jednak nie przeszkadza by się pazurami trzymać uczelnianej pensji, w wielu przypadkach wbrew Ustawie o Szkolnictwie Wyższym.

Ale sęk w tym, że w III RP na Uniwersytecie Jagiellońskim wykształtowały się dwie struktury zarządzania uczelnią. Pierwszą jest niemająca nic do gadania struktura formalna, czyli oficjalne władze uczelniane, które de facto zajmują się administrowaniem uniwersytetem, zaś druga to struktura nieformalna, czyli trzymająca rzeczywiście władzę i od 25 lat narzucająca lewackie normy moralno etyczne i ideologiczne trendy grupa pamiętających wczesne zaranie epoki dinozaurów jajogłowych świętych krów akademickich w znakomitej większości o pezetpeerowskim rodowodzie, jak nie gorzej, której jak dotąd nikt się podskoczyć nie odważył, gdyż tym światopoglądowym hochsztaplerom udało się wprowadzić na uczelni system feudalnego porządku strachu i szantażu.

Co to za grupa?

To właśnie ci wszyscy, którzy teraz z taką furią atakują prezydenta Andrzeja Dudę.

I nie podszywajcie się Waszmościowie pożal się Boże naukowa „elita” pod logo niegdyś wiodącej w Europie Wszechnicy Jagiellońskiej, bo to głównie przy Waszym udziale UJ zszedł na manowce, a jego świetność sczezła jak niegdysiejsze śniegi, gdyż właśnie ukazał się najświeższy, brytyjski, 2016 światowy ranking uniwersytetów:
( https://www.timeshighereducation.com/world-university-rankings/2016/world-ranking#!/page/0/length/25/country/78/sort_by/rank_label/sort_order/asc/cols/rank_only )
i na tej najważniejszej liście rankingowej UJ jest już nieobecny w pierwszej światowej pięćsetce.

Dr Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, członek zespołu inicjacyjnego krakowskiego Akademickiego Klubu Obywatelskiego (AKO) im. prof. Lecha Kaczyńskiego)
 
Czytaj Także: Ministra Kolarska-Bobińska karci jagiellońskich jajogłowych – vide: ( http://salonowcy.salon24.pl/575693,ministra-kolarska-bobinska-karci-jagi... )

Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka